Zatykacie z oburzeniem noski i nochale, kiedy Prałatowi Jankowskiemu zdarzy się zrobić co brzydkiego w jego szopce. Ale co byście powiedzieli, gdybyście w bożonarodzeniowej szopce zobaczyli figurke papieża Benedykta robiącego kupę? Taką kupę dosłowną, niemetaforyczną. Brązową.
Jak pewnie wiecie, albo i nie wiecie, całkiem niedaleko stąd leży kraina, która nazywa się Katalonia. Jest to bardzo pobożna kraina. Jej mieszkańcy miłują silnie tradycję swoich katalońskich ojców. Na Boże Narodzenie stawia się tam szopki.
W katalońskiej szopce dookoła Pana Jezuska stoi to, co stoi i w innych szopkach: Józef, Maria, osiołkowie i reszta. Ale jest pewien szczegół niepowtarzalny. W Katalonii od setek lat wstawia się do betlejemskich szopek specjalne figurki, które w miejscowym narzeczu noszą nazwę caganer. Znaczy to ponoć mniej więcej walący kupę.
Caganery stoją pomiędzy dostojnymi członkami Rodziny Świętej, zazwyczaj w kucki, z opuszczonymi gaciami i robią to co wskazuje nazwa. Tradycja nakazuje, aby caganer przedstawiony był w chwili kiedy defekacja kończy się sukcesem.
Pierwotnie caganer zawsze nosił czapeczke o tradycyjnym lokalnym kroju. Obecnie – również ze względu na turystów – popularne są figurki przedstawiające znane osoby, także papieży. Jak na załączonym poniżej obrazku, który przedstawia B16 i jego upuszczony ładunek.
Nikt nie wie skąd się wziął ten gówniany obyczaj świąteczny. Być może wszystko zaczęło się w mrokach średniowiecza, za czasów Wizygotów. Wizygoci to byli arianie, czyli heretycy. A wiadomo do czego zdolni są heretycy, poczytajcie Chryzostoma Paska jeśli nie wierzycie.
Ale może prawda o pochodzeniu caganerów jest całkiem inna i nigdy jej nie poznamy. Może pierwotnie był to taki głupi dowcip, który nie wiedzieć dlaczego przyjął się na dłużej. To jest z tradycją i rozumem to różnie bywa. Ktoś coś napsoci, a ludzie przez stulecia powtarzają: dziad tak robił, ojciec tak robił, to co się będę zastanawiał, zrobię tak samo.
Jednak wśród moich czytelników jest wielu wielbicieli tradycji. W listach do redakcji zwracają oni uwagę, iż ostatnie notki nie mają morału, albo zgoła mają morały niemoralne. Narzekają, że rozpleniły się tutaj dowcipy zrozumiałe wyłącznie dla osób z niezdrowym poczuciem humoru. Mam nadzieję, że dzisiejsza notka wynagrodzi ten niedostatek. Liczę, że udało się pokazać jakąś starą, świątobliwą tradycję.
A jesli idzie o morał, jet on taki: gdyby to Nieznalska z taką kupą wyskoczyła, to bez wątpienia obrońcy świętości przybili by ją z jaja do krzyża i kazali się zaraz przeprosić.
/hlb/

5 komentarzy
28.12.2008 o 8:39
lubie Katalonie :D
01.01.2009 o 4:39
Polecam pomieszkać tam chwilę, można nabrać dystansu ;)
17.01.2009 o 9:22
Ale ekstra, takie szopkowe urozmaicenie dodałoby kolorytu naszym już wysłużonym polskim szopkom. Jestem za ugównieniem szopek.
19.01.2009 o 6:13
Co tam papa Beniek…
Jak wynika z artykulu w Wikipedii rowniez nasz ukochany JPII przedstawiany jest jako Il Pastore che caca…
http://en.wikipedia.org/wiki/Caganer
22.01.2009 o 2:26
słyszałem, że każdy papież ma taką tajną klauzule z kontrakcie: pozowanie do caganerów.
Komentarze zablokowane.