Strona główna > Notki z Undergroundu > Jak sie robi reprezentacje pilkarskie

Jak sie robi reprezentacje pilkarskie

01.07.2008 hlb

Skonczylo sie Euro 2008, ale zaczelo sie odliczanie do Euro 2012. Dlatego dzisiaj zalegla notka o futbolu, ktora moze sie okazac wiecej niz na czasie. Bo w Polsce od teraz bedzie raczej tylko wiecej i wiecej gadania na ten temat…

Firma, w ktorej pracowalem jeszcze kilka tygodni temu robi rozrywke, glownie sport. Pilka, tenis, formula , rugby, golf – takie tam (na marginesie, nawet nie wyobrazacie sobie jakim biznesem jest golf i rugby!). Napisalem robi sport, bo to jest najwlasciwsze okreslenie jej dzialalnosci.

Firma ta, nazwijmy ja dajmy na to SRC, aktywnie prowadzi selekcje, trening i promocje sportowcow. Na przyklad prowadzi szkoly tenisowe na calym swiecie. Przyglada sie dzieciakom. Z tymi, ktore maja talent podpisuje pierwsze kontrakty, inwestuje w nie dalej. W konsekwencji, kiedy dzieciak staje sie gwiazda, firma ma prawa autorskie do wszystkiego. Od transmisji telewizyjnych do sesji zdjeciowych i gadgetow.

Firma jest gigantem na skale swiatowa. Zaloze sie, ze kazdy z was mial kontakt z jej produktami niejednokrotnie (nieskromnie dodam, ze wielu z was pewnie ‘dotykalo’ tez produktow, ktore zaprojektowalem).

Jakis czas temu ta firma zawarla umowe z innym koncernem, nie zwiazanym z rozrywka i sportem, ktory chce zainwestowac w pilke nozna. Bedzie to inwestycja ciekawa o tyle, ze obie firmy chca wypromowac futbol w pewnym wielkim kraju daleko stad, w ktorym pilka nie jest jeszcze popularna.

Inwestor, ktory wylozyl na stol spora sume, okreslil cel jasno: wybrany przez niego kraj ma zajac dobre miejsce w finalach MS. Plan ow, rozlozony na ponad dekade,  w skrocie jest taki.

W kraju o ktorym mowa nie ma ligi w ogole. Dlatego poszuka sie, 250 000 kilkuletnich dzieciakow (ej, to naprawde wielki kraj!), ktorym podoba sie pilka i ktore chcialy by byc jak David Beckham – miec tatuaze, reklamowac rozne badziewie i miec z tego kupe kasy. Z kazdym z tych dzieciakow przeprowadzi sie godzinny test.

Jesli testowany szczeniak wykaze predyspozycje, to trafi do jednej ze szkolek zalozonych w ramach calej operacji. Tam spotka prawdziwych trenerow. Bedzie tych uczniow 25000. Jesli wszystko pojdzie zgodnie z planem, biznesplan zaklada stworzenie 2500 juniorow, a w konsekwencji 250 graczy na zawodowym poziomie. 25 z nich powinno osiagnac poziom ktory pozwoli stworzyc silna reprezentacje. Reszta bedzie liga ktorej w tym kraju nie ma. Albo sie ich sprzeda.

Ten plan brzmi jak zadanie z serii ‘rozrywki umyslowe i lamiglowki’. Ale pieniadze juz sa na stole, a za operacja stoja wielkie firmy. Jedna nigdy nie inwestuje w zle projekty, a druga juz realizowala takie pomysly.

Kiedy biznesplan sie powiedzie, powiem wam o jaki kraj chodzilo. Choc pewnie wtedy wyczytacie to z gazet. Sport to biznes, nie popisy ‘gadajacych glow’ z tv.

  1. salamandra
    01.07.2008 o 1:15 | #1

    …to co napisales o selekcji od najmlodszych lat przypomina mi pewnie artykul, ktory czytalam krotko po przyznaniu Chinom organizacji tegorocznej olimpiady, artykul o fermach(farmach?) sportowcow – zalozeniem “supermocarstwa” bylo/jest zdobycie maksymalniej liczby “zlota”, wiec przylozyli sie nie tylko do budowania obiektow i zaplecza sportowego, zalozyli sobie liczne “szkoly” sportowcow… w sumie maja w czym wybierac…

  2. mattek
    01.07.2008 o 1:21 | #2

    Chiny albo Indie? z ilosci pieniedzy mozna wnioskowac, ze biora w tym udzial azjatyckie syndykaty hazardowe.

  3. ?
    01.07.2008 o 2:50 | #3

    A klauzuli o poufności z Babilonem nie podpisywałeś?

  4. art(h)ur
    01.07.2008 o 3:55 | #4

    Stawiam na Indie – raz, ze Chiny maja lige, a dwa, ze jesli brytyjska firma zawiera umowe w Londynie, to na 90% dotyczy bylej kolonii brytyjskiej.
    Ale bardziej ciekawi mnie sposob na zysk inwestorow. Prawa autorskie do wszystkiego z gwiazdami to olbrzymi biznes, ale wlasnie w przypadku gwiazd, ktorych na kazdy kraj jest max 5-10. Reszta nie jest tak rozchwytywana i popularna, nawet jak sportowo sa dobrzy, to tacy pilkarze maja slaby potencjal makretingowy. Nawet z 25 takich pilkarzy mozna “wyciagnac” mniej niz jednej mega-gwiazdy. A ze wzgledu na skale przedsiewziecia koszty na pewno beda duze, nawet uwzgledniajac, ze chodzi o kraj, gdzie wszystko (sila robocza, budowa szkolek pilkarskich) jest tansze niz w Europie.
    Chyba, ze inwestorzy zagwarantuja sobie procent ze sprzedazy kazdego “wyhodowanego” w ten sposob pilkarza – to jest bardzo duza kasa, wystarczy, ze jeden pojdzie do mocnego klubu, a reszta gdziekolwiek na Zachod i zyski bedzie mozna liczyc w milionach euro.

  5. 01.07.2008 o 3:59 | #5

    może by tak u nas zainwestowali :) – u nas też nie ma ligi ;P

  6. hlb
    01.07.2008 o 4:05 | #6

    hej strasznie widze wam sie spodobala ta zgadywanka:). no i mnie tez. podpowiedzi/odpowiedzi/mylne tropy sa takie:

    1. deal jest ubiegloroczny wiec juz nie jest tajemnica. zreszta nie znam szczegolow tylko model:)
    2. firma ma spory oddzial w uk, ale nie jest brytyjska:)
    3. z drugiej strony nie stanal syndykat hazardowy, tylko konsorcjum z innej branzy, kotre ma powody inwestowac w rozrywke.
    4. nie wiem czy tam doslownie nie ma ligi, ale nie jest to jeszcze biznes.

    milej zabawy:)

  7. bio.mum
    01.07.2008 o 5:26 | #7

    Hej, tam gdzieś znad czarnej wody
    Siada na koń kozak młody,
    Czule żegna się z dziewczyną*,
    Jeszcze czulej z Ukrainą.

    Ona biedna tam została,
    Ukraina moja mała,
    A ja tutaj w obcej stronie,
    Dniem i nocą tęsknię do niej.

    Nie dziękuj:-)

  8. 02.07.2008 o 1:41 | #8

    @hlb: Taki jesteś (ukraiński) kozak, to powiedz Ty mnie jak się robi takie coś jak Xerox PARC?

  9. hlb
    02.07.2008 o 5:22 | #9

    @brunorc: no jak to jak. garaz trzeba miec

  10. opornik4
    03.07.2008 o 12:28 | #10

    A mowilam Ci,ze teraz w sporcie tylko kasa sie liczy:)
    Masz fundusze,bedziesz mial zawodnikow na swiatowym poziomie i co tylko zechcesz.
    Czas sportowej rywalizacji juz jest vorbei.

  11. hlb
    03.07.2008 o 11:06 | #11

    @opornik4:

    a kiedy mi to mowilas? oprocz kasy liczy sie plan. bo nie ma na swiecie lepszego sposobu na wzmocnienie przeciwnika niz zle zainwestowane pieniadze:)

  12. 03.07.2008 o 12:08 | #12

    @hlb: ja się pytam o Sussmanów, Fahlmanów, Norvigów, że o Minskych nie wspomnę.

  13. hlb
    03.07.2008 o 12:22 | #13

    @brunorc:

    w razie czego mozna dobrac z mnie zdolnych:). ja tam sie bede upieral, ze najwazniejszy jest garaz:)

  14. opornik4
    04.07.2008 o 3:01 | #14

    Plan planem,ale bez kasy mozesz sobie w dupe wlezc.
    Abramowicz zainwestowal w Cherlse i ma wyniki.
    U nas niejaki Hopp (miliarder) wlasciciel SAP-ARENE
    kupil maly wioskowy klub i rozpoczal gre od III Ligi,po trzech latach jest juz w I BL.Oczywiscie kupowal super talenty, wynajal dobrze rokujacego trenera.Przy okazji mogl tez wzmocnic lige krajowa,ale niektorzy mysleli,iz trafili na jelenia i zaczeli zadac niebotyczne sumy za mlodzikow.
    O.K.- gosc zasili swoje hobby towarem z importu.
    Teraz stawia stadion o standardach swiatowych
    (wioska Sinsheim),na 35 tys. kibicow i jezeli wszystko dobrze pojdzie,wkrotce zagrozi FC Bayern München
    w walce o mistrzostwo Niemiec.

    Oczywiscie oplaci sie podjecie ryzyka na ugorze,
    tzn.inwestycja w miejscu,gdzie “kopanka” jest
    w powijakach,a potencjal ludzki duzy.
    Ameryki nie odkryles.

    Tyle,iz to juz jest zupelne dno,podobne do hodowli brojlerow.

    Tu Ci mowilam:

    http://oddalenie.wordpress.com/2008/06/08/w-klagenfurt-i-pod-austerlitz/#comments

    “Niestety takie mamy czasy,iz w futbolu decydujaca
    role ma kasa.”

    Pozdro.

  15. hlb
    04.07.2008 o 8:28 | #15

    ej opornik, a na ktorej pielgrzymce nauczyli cie takich zawolan: ‘mozesz sobie w dupe wlezc’?
    :)

  16. opornik4
    04.07.2008 o 2:31 | #16

    Juz Ci klarowalam,ze “moje” towarzystwo jest bardziej
    kulturalne – ja od nich wyraznie odstaje.
    Moze dlatego,iz dosc dlugo w innych w innych klimatach
    bywalam,a i teraz zamiast portalu Oaza,preferuje
    trudne wyzwania.
    Pozdro:)

Komentarze zablokowane.