30.06.2008...1:39

Bartek Weglarczyk nam odpowiada…

Przejdź do Komentarzy

Jak pewnie nie pamiętacie, w poprzednim odcinku Bartek Węglarczyk nazwał nas szujami. Nas, którzy komentujemy w internecie anonimowo, bez okazania Bartkowi dowodu tożsamości z aktualnym zdjęciem. No, a ja zapytałem Bartka u niego na blogu, czy to ładnie żeby taki grzeczny chłopiec spokojnym ludziom ubliżał.

Minelo pare dni i czytelniczka ’skem’ zadała z kolei mnie przytomne pytanie: no i co? Z satysfakcją odpowiadam: no jak to co, no – jajco! Nic. Zero. Null. Ale brak odpowiedzi to tez jest odpowiedź.

Jutubkę z wypowiedzią Węglarczyka na temat internautów zamieszczono na oficjalnej stronie Gazety. Dopiero później ta wypowiedź trafila do jego (w zasadzie) prywatnego bloga. Zresztą kolejność nie ma znaczenia, a podobnie jak i to, jaki jest stopień prywatności bloga Węglarczyka. Zgodnie z kartą Gazety, kiedy Bartosz wypowiada się poza Gazetą to nie jest zwykłym Bartkiem, który zachowuje się jak anonimowy Bartek-bęcwał.  Pisząc poza redakcją on także reprezentuje redakcje, tak mówi Karta.

A teraz o tym dlaczego brak odpowiedzi to też odpowiedź jak najbardziej.

Niby coś mu tam dopisałem, o coś go zapytałem pod jego notką. Tą którą wkleił sobie na blogu pomiędzy tańczące kotki i grające pieski. Ale skoro zgodnie z Kartą Bartek-blogger, nawet po godzinach pozoastaje Bartoszem Węglarczykiem z Gazety, skoro jego blog nosi logo Gazety, skoro ten blog publikowany iest na serwerze należącym do Agory (blox.pl) i skoro blog ten jest przez Gazetę oficjalnie promowany – to sorry Bartek, ale poczuwaj się do obowiązków redaktora 24/7!

A prawo prasowe nie precyzuje, w jakiej formie mam przedstawiać pytania i sprostowania do artykułu, który napisał Bartosz Węglarczyk. Nie wymienia ono czy mam mu to wysłać napisane długopisem na papierze, patykiem na glinianej tabliczce, czy wyryte gwożdziem na spiżowej platerze. Nie jest nigdzie powiedziane, że taka korespondencja nie może być w bajtach, zapakowana w komentarz i  przeslana kabelkiem.

Tym bardziej brak odpowiedzi jest odpowiedzią wymowną, że Bartek mój komentarz przeczytał. Chyba zauwazył, że bylem grzeczny, ale stanowczy, wiec zajrzał tutaj, do mnie, żeby sprawdzic kto ja jestem. Czy mu mogę, co mu mogę i jak bardzo bedzie bolało.

A dalej przyjal postawe pelna odwagi i odpowiedzialnosci za slowo, taka jaka sam postulowal. Niby nie odpowiada, niby mnie nie widzi, ale probuje mi dać do zrozumienia, ze jest wojna z oszołomami. A na takiej wojnie prawdziwy bojownik o wolność i demokrację, przyjaciel Gazety i wolności (jakim niewątpliwie jestem), nie powinien trąbić na lewo i prawo, ze jego Bartoszowa gadka to było blue-on-blue, co sie na polski tlumaczy: frendli fajer.

Bo oczywiscie (co zauwazyli także inni czytacze Weglarczyka), kiedy Kaczyński plecie o internautach, piwku i porno, to Kaczyński jest nieobytą świnią. A kiedy Weglarczyk używa obelg, wyzywa ludzi od najgorszych – to trzeba umieć zinterpretowac tę madrość i dobro co przez Redaktora Węglarczyka płynie.

Komentarzy: 13

  • Chyba nie myślałeś, że pan redaktor będzie odpowiadał jakiejś anonimowej szui internetowej, hę?

  • hmm.. nie jestem usatysfakcjonowana… chyba sama napiszę też… chyba, że napiszemy wszyscy jednego dnia… o to byłoby coś… :)

  • @ Heblindi:
    jako szuja internetowa i tak poczulem sie zauwazony. to tez cos:)

    @ skem:
    jest to pewien pomysl na flashmob. tego lata wysylajmy do redakcji gazety, na adres weglarczyka zwykle pocztowki z taka trescia:

    ‘gorace pozdrowienia dla Pana redaktora od anonimowej internetowej szui.’

    badzmy jezusami, przypierdzielmy mu miloscia az sie posmarka:).

  • ja też się piszę na tę akcję! Codziennie jeden post – od internetowej szui!

  • salamandra

    …tytulem notki to mi nadziei narobiles…juz myslalam ze bede musiala przewartosciowac moje postrzeganie ludzi i swiata…a tu figa z makiem…biedny czlowieczek mysli, ze jak pokaze twarzyczke i nazwiskiem sie podpisze, to wiecej wart, i niby bardziej wiarygodny bedzie…

  • Mnie tylko ubawił poziom dyskursu w wykonaniu red. Węglarczyka, który swojemu adwersarzowi (w kwestii przynależności Arlington do Waszyngtonu) tłumaczył, że gdyby nie był ów adwersarz anonimową szują, to wspomniany redaktor mógłby go odnaleźć i spoliczkować.

    Zapominając jednakowoż, że przecież adwersarz też dać w mordę może dać…

  • unsterblisch

    @ brunorc

    To za takie rzeczy po mordzie dają? O Jeszusz Chrysztusz, jak mawiają bracia Węgrzy. Ja nawet nie wiem co to jest Arlington, toż to nie tylko w mordę, ale i w ryj bym dostał.

  • @Jedz@:
    a to juz nie flashmob. to juz bedzie fale feng szui:)

    @brunorc:
    a mnie uprzejmi doniesli, ze weglarczyk poskarzyl sie na pewnym portalu iz internauci chca go zabic tudziez czyhaja na jego zdrowie – bo ktos napisal mniej wiecej cos takiego: dla niego to kula to za malo.

    widac, kazda opcja musi miec swoja hojarska, ucieczki przed tym nie ma… :)

  • Nonchallance

    Biedactwo ten Węglarczyk, krzywdę mu chcą zrobić ;P Czego on się kuchenka mikrofalowa spodziewa rozdając razy na prawo i lewo? Że nikt mu nie odda? Wygląda na to, że uważa iż szuje internetowe są obdarzone większą dozą cierpliwości i dobrego wychowania niż on sam. Powinniśmy to chyba uznać za jakąś tam formę komplementu :D

  • pajeczaki

    czego to sie czlowiek o sobie moze dowiedziec. zaskakujace :]

  • @unsterblisch: Wiesz, to już zahacza o wzorce w rodzaju “A w Gródku Jagiellońskim ty był?”

    @hlb: Ciśnie mi się na suta komentarz Yossariana w kontekście Joe Głodomora :)

  • HLB
    Murphy’s law of combat operations:
    1. Friendly fire? Aint!
    2. There is no such thing as an atheist in a foxhole
    3. B-52 is the ultimate close support weapon :D
    pozdrawiam

  • @Obeliks: :)
    a moje ulubione sa te:

    1. The only thing more accurate than incoming enemy fire is incoming friendly fire.

    2. Never draw fire; it irritates everyone around you.

    3. Teamwork is essential; it gives the enemy other people to shoot at.

    tez pozdrawiam:)


Napisz odpowiedź