…tak jak pisze i tu, do Was. Za pomoca klawiatury, drucika i internetu na koncu tego drucika.
Nie to zebym lubil pisac listy. A do Bartosza Redaktora to juz wcale. Ale zalazl mi on nieco za skore otwierajac paszcze i wypuszczajac taki oto balon o blogantach i forumersach piszacych pod pseudonimami (jutubka nizej):
Ja uwazam, ze okreslenie ’szuje internetowe’ na takich ludzi jest bardzo sluszne. Nie mam o nich nic dobrego do powiedzenia (…) Tylko ludzie, ktorzy podpisuja to co pisza wlasnym nazwiskiem i daja do tego twarz sa wiarygodni. Cala reszta, po prostu z zalozenia wiarygodna nie jest.
Dla Bartosza Redaktora takie nie-Bartosze jak ja, pisujace pod nickami sa ‘zbyt wielkimi tchorzami zeby podpisac cos nazwiskiem’. Oczywiscie prawdopodobnie Bartoszowa gadka to objaw nerwozy wobec narastajacej konkurencji.
Przynajmniej ze dwa tuziny blogantow w Polsce mogloby pelnic jego obowiazki (na mnie nie liczcie, ja mieszkam daleko i w zyciu bym sie z nim nie zamienil – ani na brzuchy, ani na stolki, ani na pensje). Sqdzac na przyklad po jakosci niusow z Wielkiej Brytanii w dziale zagranicznym GW, wymagania na stanowisko Bartosza Redaktora nie sa wygorowane.
Napisalem do niego list, bo jako szuja internetowa pomyslalem, ze fajnie byloby gdyby Redaktorek odpuscil sobie czesc swojego samozadowolenia. A z drugiej strony, moje wlasne samozadowolenie jest tak wysokie, ze chetnie udowodnie mu, ze tchorzem nie jestem.
I dlatego to co zapowiedzialem w liscie do niego – uczynie. Jak nie przeprosi, to poszukam prawnika w Polsce (jakies sugestie?) i bedziemy miec troche zabawy. Tak mi dopomoz moj niewierzacy bog.
Jesli chcecie mojego listu – to kliknijcie sobie w linka przeczytajcie komentarze. Albo rozwincie zakladke <czytaj dalej> pod jutubka.
Panie Redaktorze!
Prowadze bloga i nie podpisuje go swoim prawdziwym nazwiskiem.
Wydawalo mi sie oczywiste, ze zanim kogos publicznie nazwie sie ‘niewiarygodnym’ lub ‘klamca’, nalezy mu zarzucany wystepek udowodnic. Nazwanie kogos szuja to juz zwykla obelga, ktorej nie mozna usprawiedliwic w zaden sposob. Jako czlonek kolegium redakcyjnego znakomitej gazety – jest Pan tego na pewno swiadom.
Pisuje Pan czasem na tematy zwiazane z naduzyciami internetowymi na swiecie. Pewnie wie Pan zatem, ze gdybym popelnil przetepstwo uzywajac bloga, ustalenie mojej tozsamosci i miejsca z ktorego pisuje to dla policji i fachowcow zaden problem.
Autorzy uzywaja pseudonimow uzywa sie z roznych powodow od stuleci (w internecie nazywa sie to teraz modnie ‘nickiem’). Zwykle chca zachowac dla siebie swoje zycie prywatne. Czasem chca oddzielic swoje zycie zawodowe od nie zwiazanych z nim publicznych wypowiedzi – bez wzgledu na to czy tworza fikcje, czy komentuja zycie publiczne.
Pod pseudonimami pisywali uznani i szanowani pisarze, poeci, felietonisci a takze dziennikarze. O ile wiem, pod pseudonimem od czasu do czasu pisuje takze Adam Michnik. Czy i jego Pan mial tez na mysli mowiac o klamcach i szujach? Czy chcial Pan ublizyc wylacznie mniej znanym autorom, z ktorymi Pan po prostu nie podziela pogladow?
Pana obrazliwa wypowiedz dotknela mnie osobiscie. Uwazam, ze wpisal sie Pan w postepujace zdziczenie zycia publicznego w Polsce. Mam nadzieje, ze byla to wylacznie Pana niefrasobliwosc i dlatego oczekuje, ze niezwlocznie przeprosi Pan mnie i innych pisujacych pod pseudonimami w ten sam sposob jak nas Pan obrazil – publicznie na portalu gazeta.pl i na swoim blogu.
Jesli uzna Pan ze przeprosiny mi sie nie naleza, to pomimo ze w Polsce nie mieszkam, gotow jestem poszukac pomocy prawnej na terenie Polski i zloze stosowny pozew w sadzie.
Mam nadzieje, ze w ten sposob choc troche przyczynie sie do przywrocenia odpowiedzialnosci za slowo w Polskim zyciu publicznym – co mam nadziej ze i Panu lezalo na sercu podczas nagrywania niefortunnej wypowiedzi.
Masz bloga? Uzywasz nicka? To podaj dalej!

Komentarzy: 13
26.06.2008 o 12:29
Węglarczyk. Cóż rzec? Czasem go podczytuję, niektóre jego poglądy podzielam, niektóre jego notki mi się podobają zwłaszcza te o szeroko rozumianej pop kulturze ale faktem jest, że czasem gdyby redaktor Węglarczyk ugryzł się w język (czy może w palec, zważywszy że pisze) to by mu to nie zaszkodziło. Arogancja to zły doradca.
26.06.2008 o 8:02
Tez mi sie wydaje, ze Weglarczyk z byle szuja bez nazwiska rozmawiac nie bedzie… No, ale moze nas zaskoczy. Mnie czasem zaskakiwal pozytywnie, a bardzo czesto negatywnie, az go sobie z readera usunalem i potem mnie juz nie zaskakiwal.
26.06.2008 o 8:12
Dawno nie zaglądałem i widze że dużo straciłem. Jakis performance sie szykuje jak widzę. No, Weglarczyk to juz od dawna brzuchem po dnie szoruje. Powodzenia, ale nie licz, że ci odpowie. To wielki gwiazdor, panocku!
26.06.2008 o 10:58
A BW sam jest klasykiem internetowego chamstwa. Nie ty pierwszy i pewnie nie ostatni, masz tu:
http://grzecznybartosz.w.interia.pl/
26.06.2008 o 6:19
A mnie on przypomina tych wszystkich komentatorow radiowych ktorzy sie staraja kreaowac na Howarda Sterna, z ich to wlasnie powodu przestalem sluchac radia.
A skoro facet mysli ze bycie wulgarnym jest “cool” to nalezy mu tylko wspolczuc.
HLB, nie warto podejmowac z takimi ludzmi polemiki bo nie sa tego warci.
A uzywanie nickow na necie ma wlasnie nas chronic przed takimi wariatami.
27.06.2008 o 8:04
“Tylko ludzie, ktorzy podpisuja to co pisza wlasnym nazwiskiem i daja do tego twarz sa wiarygodni.”
Tzn. jak rozumiem Jerzy Robert Nowak czy Jacek Kurski są wiarygodni, bo z nazwiskiem? Nowe standardy moralne, wersja 2.0, by Bartosz Węglarczyk.
27.06.2008 o 12:52
chyba niedokładnie tak, warunek wymagalny nie musi być od razu wystarczalny
27.06.2008 o 9:32
i co?
28.06.2008 o 9:44
Piszę sobie pod pseudonimem. Gdybym pisała tak, jak czasem zdarza się napisać Panu B.W. – pisałabym pod podwójnym. Czasem podpisywałabym pełnymi danymi z peselem włącznie.
Myślę, że ktoś musiał mu mocno zaleźć za skórę, a że nie może się dobrać do niego realnie – na wszelki wypadek wrzucił do jednego wora wszystkich niemal blogerów.
Przez wiele lat Tadeusz Sznuk znany był milionom Polaków z głosu, niektórzy kojarzyli nazwisko, twarz pokazał później.
Homer to też był nick w sieci greckiej kultury; co mnie obchodzi, czy nick Gall Anonim miał dzieci? Ważne, co napisał.
Jakoś mi się to kojarzy(oczywiście stosując różnicę skali), że słynnym argumentem Kaczyńskiego przeciw głosowaniu internetowemu – że tu siedzą z piwkiem itd.
30.06.2008 o 8:05
Jednych czytają, bo mądrze lub ciekawie piszą (czasami nawet jedno i drugie jednocześnie).
Inni muszą się nazwiskiem i miejscem pracy podpierać, a od czasu do czasu wrzuceniem linka na stronę główną portalu, by liczbę wejść podkręcić.
30.06.2008 o 9:04
@hlb:
Troche mnie zaskoczyles – nie masz innych zajec
jak tracic czas na ewidentnego czuba?
Moim zdaniem wchodzeniew polemike,z tym gosciem,
to typowa walka z wiatrakami,a pomysl z prawnikiem
w Polsce (nie obraz sie) wydaje mi sie nieco infantylny.
Ubaw bylby o tyle,ze wyszedlbys na pieniacza.
Chyba bardziej skuteczny bedziesz informujac
czytelnikow tego pana,z kim maja do czynienia.
Pozdrawiam:)
30.06.2008 o 1:39
[...] Jak pewnie nie pamietacie, w poprzednim odcinku Bartek Weglarczyk nazwal nas szujami. Nas, ktorzy komentujemy w internecie bez okazania Bartkowi [...]
01.07.2008 o 1:06
Pan Redaktor też i na mnie zużył kiedyś nieco czasu, napuszywszy się jeszcze bardziej niż, (proszę tego zdania nie poprawiać i nie wytykać), i też coś po drodze o anonimowości nakrzyczał, choć gdyby czas zużyty na pokrzykiwanie oddał trzem klikom (blog, strona, cv) poznałby nawet mój numer buta. A zapienił się, bo w moim (z pewnością w intencji, ale chyba i w wykonaniu) rzeczowym komentarzu prosiłem o uściślenie czegoś. Świat niektórych osób jest dwubarwny: złocista sfera kochających go – oraz brunatna reszta szuj.
Proces? Nie mam odwagi ani racji na doradzanie czy odradzanie, ale skoro Twoja racja jest publicznie podana, to znieś opis mojego punktu widzenia. Każdego dnia gdy prowadzę wóz mam bliski kontakt z paru czy kilkunastu osóbkami takimi, że jak to moja babcia mówiła, bić i patrzeć czy równo puchnie. Siedzącej obok V. wyrywa się słowo, którego nie używa przy dzieciach, a dzieci z tyłu robią komentarze słowami, które znają nie od nas. A ja się śmieję. To może po trosze reakcja ulgi, że znowu przeżyłem i nawet nie ma najmniejszych zadraśnięć, a może cicha mściwość: sądzę, że te typy mają mniejszą szansę na przeżycie. A nawet jeśli dotrą z tą arogancją i urokiem do setki, to przecież nie są innymi na ulicy i innymi w domu przy obiedzie. Tak samo traktują żonę, szwagra, dzieci, podwładnych. I to jest im z pewnością hojnie oddawane. Więc co ja tam będę zbliżał się do czegoś takiego…