Moje rozproszenie duza iloscia wolnego czasu (a to wypad do Paryza, a to piekna pogoda w domu, a to kawa z widokiem na park) spowodowalo, ze kwestia ‘Mojej Listy…’ okupuje juz trzecia notke! Ale tym razem to final…
Kiedy bylem w Polsce widzialem niewielkie stadka maturzystow przemykajace od szkol ku barom piwnym. Wiek pozwalal im juz zalac morde. Ale maturalne przebrania wyzwalaly w bardziej doroslych gapiach oczekiwanie dziewictwa moralnego ze strony gowniarzy.
Tu i owdzie dalo sie slyszec westchnienia wasatych wujow i wasatych ciotek (w ktorych zawsze ze zgroza odkrywam moich rownolatkow): bo za moich czasow… Albo: jak ja bylam/bylem taki mlody… Tudziez koronny argument medrcow: zobaczysz jak sam bedziesz mial dzieci…
Niedobrze mi na samo wspomnienie, ze sam tez kiedys bylem gowniarzem, ktory musial sluchac takich wasatych pouczen. Bo ja od malego chcialem byc od razu niezalezny i niepodlegly. Chcialem moc robic to na co mam ochote.
To znaczy, wcale nie wiedzialem na co mam ochote. Ale wazniejsze bylo to, ze poczatku doskonale wiedzialem na co NIE MAM OCHOTY.
Najpierw przede wszystkim nie chcialem sluchac tego wiecznego: poczekaj, zobaczysz, jak dorosniesz zycie cie nauczy. Doroslem, zobaczylem i mowie wam: ciesze sie, ze nie tracilem czasu na sluchanie takich glupot. Zamiast tego sporzadzilem z nich Moja Liste Rzeczy Ktore Mam w Dupie.
Pozniej lista z roku na rok sie rozrastala. Trafialy na nia cudze madrosci, dobre rady i doskonale prepisy na zycie, na sukces i na cala reszte. Wszystkie obowiazki obywatela i parafianina. Oczekiwania, dezparobata i ocena postronnych. A im dluzsza byla Moja Lista, tym lepiej sie mialem.
Bo chociaz nigdy nie bylem pewien czego tak naprawde w zyciu chce, to lista rzeczy ktorech w zyciu nie chce okazala sie duzo skuteczniejsza motywacja do dzialania. I zaprawde powiadam wam, nic czlowieka nie jest wstanie zaprowadzic dalej niz bezczelna umiejetnosc posiadania roznych rzeczy w dupie.
No to na koniec jeszcze jutubka, bo dawno nie bylo. Ta jest stara, i zawiera kower jeszcze starszego kawalka The Ramones w wykonaniu Toma Waitsa. Kiedy tak sobie w nocy leze w lozku wcale nie chce mi sie dorastac…

Komentarzy: 7
14.05.2008 o 3:19
Nie za bardzo rozumiem o co ci chodzi. Czy uważasz, ze jeśli młodzież nie bedzie szanować starszych i będzie “robta co chceta”, to wyrośnie nam mądrzejsze pokolenie? Nie sądzę.
14.05.2008 o 6:29
W końcu będziesz musiał napisać, co masz w głębokim poważaniu…
14.05.2008 o 6:45
@Pan Gąbka:
… ale przynajmn iej na pewno zdrowsze.
@Moon:
o tym jest caly ten blog
14.05.2008 o 8:09
a ja się właśnie próbuję zaaklimatyzować hmm…i w przeciwieństwie do Ciebie uwielbiam polskie litery
15.05.2008 o 7:17
nie mam zdania o polskich literach, po prostu ich nie uzywam
15.05.2008 o 1:37
@Pan Gąbka: myślę, że bardziej chodzi tu o umiejętność stawiania pytań typu “dlaczego”, domagania się na te pytania odpowiedzi i odmowę bezkrytycznego uznania jakiegoś poglądu tylko dlatego, że wykrzyczał go bardzo stanowczo ktoś na tyle wąsaty, wiekowy i doświadczony, iż nie wydało mu się stosowne popieranie wspomnianego poglądu jakimikolwiek argumentami merytorycznymi.
16.05.2008 o 6:51
heheheh zdecydowanie określić, czego się w życiu nie chce jest łątwiej.. reszta sama przychodzi… i nie jest najgorsza z czego wniosek, że obrana droga była całkiem słuszna…
często ostatnio przebywam na politechnice, kiedy tam studiowałam wydawało mi się, że wyglądam i zachowuję się dorosło… dziś kiedy na nich patrzę, a moi koledzy z roku ich nauczają… ze szczerą radością uświadamiam sobie jaka byłam naiwna