Po mojej poprzedniej notce uznaliscie, ze moja Lista Rzeczy, Ktore Mam w Dupie to bedzie po prostu lista rzeczy, ktore kupiliscie na promocjach, a teraz lubicie sie nimi pochwalic. Co wiecej, niektorzy czytelnicy mysla, ze ja w ogole jestem wrogem szpanowania. Nic takiego! Szpanowanie jest fajne, sam bardzo lubie, innych namawiam. Choc rzeczywiscie uwazam, ze sa sposoby lepsze i gorsze.
A nieslawna Lista Rzeczy Ktore Mam w Dupie to jest raczej koncept mojej wlasnej produkcji, ktory ma wyjasnic po polsku i w prosty sposob zaleznosc miedzy dwoma zagranicznymi terminami: American Dream oraz Self-Made Man. Niestety. Oba bywaja rozumiane niewlasciwie.
W angielskiej (czyli rowniez amerykanskiej) Wikipedii napisano:
American Dream mozna objasnic jako wiare w rodzaj wolnosci, ktora pozwala wszystkim obywatelom i rezydentom Stanow Zjednoczonych osiagnac ich zyciowe cele dzieki ciezkiej pracy. Obecnie termin ten generalnie odnosi do pogladu, ze sukces czlowieka zalezy od jego gotowosci do ciezkiej pracy, nie od pozycji w sztywnej strukturze klasowej spoleczenstwa.
To dobra definicja. Bo w American Dream tak naprawde nie chodzi o te wszystkie rzeczy, ktore mozna sobie kupic, kiedy juz osiagnie sie sukces. Zakupy sa oznaka sukcesu, ale nie sa metoda jego osiagania. American Dream (albo jak ktos woli: amerykanskie marzenie) to prawo do realizacji swoich aspiracji, ambicji, takze chciwosci i proznosci. Bez wzgledu na to gdzie sie czlowiek urodzil, kim sa jego rodzice, z kim chodzil do klasy – jesli jest gotow powalczyc o swoje, to powinien miec prawo do sukcesu.
Przyklad. Mlodzieniec z Warszawy, ktory zostal nadzianym prawnikiem, bo urodzil sie we wplywowej rodzinie, a znajomi rodzicow pomogli mu dostac sie na studia w prestizowej uczelni, zdac aplikacje, otworzyc praktyke i stanowia jego klientele – ten mlodzieniec nie jest przykladem American Dream. Nawet jesli mu sie tak wydaje, poniewaz wozi sie po miescie nowym BMW serii 7.
Moj maly przyklad objasnia przy okazji, kto to jest Self-Made Man. To jest ktos kto osiagnal to samo co nasz mlodzieniec, tylko bez mamusi, tatusia oraz ich kumpli od interesow i alkoholu.
Okreslenie Self-Made Man (czyli w swobodnym przekladzie: gosc ktory sam sie zrobil) wymyslil Frederick Douglas – czasrnoskory Amerykanin, ktory urodzil sie jako niewolnik w 1818 roku. Jednak dzieki wlasnemu uporowi i wierze w samego siebie, Douglas odzyskal wolnosc, odniosl sukces i stal sie w Stanach kims na ksztalt XIXwiecznego celebrity. Jezdzil po kraju z seria wykladow pod takim wlasnie tytulem, Self Made Men.
No i po tym calym wstepie wypadaloby przejsc do mojej Listy Rzeczy Ktore Mam w Dupie. Ale ostatnio obiecalem, ze notki beda raczej krotkie niz dlugie. Dlatego zasade dzialania Listy oraz przepis, jak mozecie skonstruowac wlasna – zamieszcze w nastepnym odcinku.

Komentarzy: 7
12.05.2008 o 12:53
To teraz już kompletną zagadką bedzie to co jest na Twojej liście. Chyba opornik4 miała racje, że dupe to masz wielka
.
12.05.2008 o 9:43
Kiedy PiS chciał z układami walczyć, to wtedy się oburzałeś i ci się nie podobało. Teraz mamy premiera, ktory palił ganje i czeka na cud. Nie będzie amerykańskiego snu w Polsce, bo bedzie Cud Pana Tuska i wszyscy będą szczęśliwi.
13.05.2008 o 9:44
Panie Gąbka, gdzie pan widzisz słowo “Tusk” w tym tekście?
Niektórym nawet rzeczy w dupie się z polityką kojarzą, ja nie mogę…
13.05.2008 o 12:34
To taki nowy algorytm jest;
post [temat] bez krytyki Tuska = post [temat] popierający Tuska
Przykład:
(1) post zły
W Paragwaju popularna stała się kuchnia włoska.
(2) post właściwy
W Paragwaju popularna stała się kuchnia włoska. Szkoda, że fatalne funkcjonowanie polskiego MSZu w ostatnim roku nie pozwala nacieszyć się Polakom tymi nowymi pomysłami kulinarnymi. Tusk obiecywał nam gruszki na wierzbie, a tymczasem pod rządami PO nawet na paragwajską pizzę nie możemy liczyć.
14.05.2008 o 1:33
Ja,bym bardzo chciala miec w dupie polityke
- zycie bez stresu,jest zdrowszym.
Nie umiem,moze mam za mala? (:
14.05.2008 o 12:35
[...] czasu (a to podroze, a to piekna pogoda, a to kawa z widokiem na park) spowodowalo, ze kwestia ‘Mojej Listy…’ okupuje juz trzecia notke! Ale tym razem ostatecznie obiecuje [...]
14.05.2008 o 3:17
Navaira, Tuska nie było w tekscie, ale ja to odnoszę do konkretnej sytuacji. Co z tego, że go nie było. Żyje tu i teraz ikiedy coś czytam to próbuję cos z tego wynieść, bo po to czytam inaczej szkoda czasu. I ja tez bym chciał, jak autor, żeby w Polsce był możliwy amerykański sen. Tylko, że niestety on nie jest możliwy. A przyklad z prawnikami jest jak najbardziej prawdziwy. To miała zmienić Czwarta Rzeczpospolita.