Nie tak dawno wszystkie brytyjskie media obiegla zabawna wiadomosc o prezenterce radiowej BBC, Charlotte Green.
Charlotte – na co dzien stateczny zenski glos czytajacy newsy – dostala napadu smiechu podczas wejscia na zywo. Odczytala nius o sensacyjnym odkryciu w postaci najstarszego na swiecie zapisu dzwieku, starszego niz Edisonowe cylindry. Nius, ktory przeczytala, zilustrowany zostal kilkusekundowym klipem dzwiekowym.
Zabierala sie do czytania kolejnej informacji, ktora akurat miala nieprzyjemnosc byc o pewnym tragicznym zajsciu. I wtedy Charlotte uslyszala w sluchawce glos realizatora komentujacego nagranie: to brzmialo jak pszczola w butelce, co nie? No i dostala smiechawki.
Ten najstarszy zapis dzwieku powstal na okopconej kartce papieru. Byl po prostu zygzakiem zarysowanym w sadzy przez igle poruszana drganiami membrany. Nie byl przeznaczony do ‘odtwarzania’, mial tylko posluzyc jako dowod na istnienie fal dzwiekowych.
Ale strach pomyslec: gdyby to sie przyjelo na szersza skale, nasze iPody i inne empeczyplejery wygladalyby jak encyklpedia 30tomowa, przeczolgana przez komin.
