21.04.2008...11:38

Czy katolicki bog jest nihilista?

Przejdź do Komentarzy

Jak przystalo na czlowieka, ktoremu trafilo sie dorastajac w Polsce Wojtyly i Jaruzelskiego, odpoczywam w niedziele, bo to dzien swiety prawdziwych Polakow-katolikow, ale odpoczywam tez w sobote – bo to dzien swiety zydokomuny i bezboznikow. Choc szczerze mowiac, jako kompletny nihilista najchetniej odpoczywalbym przez caly tydzien.

Tymczasem, kiedy ja robilem nic, pisalem nic i mialem weekend, wy moi mili, zaliczyliscie ciekawa wymiane zdan pod moja ostatnia notka. Wyszla wam minirozprawka – pomiedzy tymi ktorzy wierza, ze katolicki bog zaglada wszedzie, niczym policja polityczna w Korei Polnocnej – oraz tymi ktorzy wierza, ze chociaz w piekle jest szansa na spokoj od tej jego wsibskosci.

Nie chcialbym sie wtracac do dyskusji, ale zwroccie uwage, ze w Biblii koncept piekla pojawia sie dopiero w Nowym Testamencie. Nic nie znajdziecie na ten temat w Starym Testamencie. A juz na pewno nie znajdziecie wzmianki, zeby starotestamentowy bog wszystkich wierzacych wybudowal pieklo w czasie swojej pierwszej, szesciodniowej weny tworczej, tej po ktorej odpoczywal w niedziele. Zatem, ergo, wiec…

Albo piekla nie ma, idzie sie tylko i wylacznie do raju. A jesli kto wolnomysliciel i nie chce do raju z Glodziem, Rydzykiem, Wojtyla i innymi prawdziwymi katolikami – ten ma luzik oraz zajecia wlasne przez cala wiecznosc po smierci. Albo mozliwosc druga: pieklo nie istnialo oryginalnie, ale zostalo pozniej dobudowane przez bozie katolicka, ktora juz nie jest bozia wszystkich wierzacych, a jedynie niektorych, mianowicie tych ktorzy z calej Biblii preferuja Nowy Testament, czyli rodzaj sequela do oryginalnej mysli bozej.

A jesli tak, to pozostaje juz tylko jedno, bardzo przytomne pytanie: skad u katolickiego bozi takie nihilistyczne tendencje, zeby ludziom pieklo budowac?

No to na koniec jeszcze jakas pouczajaca jutubka…

W filmie “If…” Lindsaya Andersona jest taka scena, kiedy trzej chlopcy reprezentujacy (chwalebny) nihilizm rewolucyjny maja po zapadnieciu obowiazkowej ciszy nocnej taka mniej wiecej wymiane zdan:

- Peanuts, czy to prawda ze zostales buddysta?
-Co?
- O Jezu, czy wy nie wiecie ze buddysci uwazaja ze powinno sie byc niemoralnym. Oni wierza tylko w seks.
- Chyba chodzi ci o hinduizm. Hindusi wierza w seks.
- Zamknijcie sie i idzcie spac. Niebo jest dla blogoslawionych nie dla ludzi z obsesjami seksualnymi.

Oto cala scenka, dialog jest pod koniec.

Komentarzy: 43

  • Ciekawy koncept z tym piekłem. Jak sądzę – biorąc pod uwagę zawartość Biblii – Stary Testament nic nie mówił o piekle, ale i o niebie nic nie mówił, gdyż dla starożytnych Żydów człowieka umierał w całości: ciało prochem się stawało, a duch wracał do Jahwe, ale nie w sensie duszy samoistnie bytującej, ale jako zasada życia.

  • Ale piszą coś tam o “Otchłani”… w tych pismach.
    Jednak nie dam cytatów, bo dawno nie zaglądałam i w całości nie czytałam

  • Piekła nie ma.Pisałam już o tym. Nie chodzi tu o miłosierdzie. Ale o to, że Bóg – jako dawca jedynie dobra – nie mógłby dać zła
    http://defendo.wordpress.com/2007/11/29/zlo/

    A piekło nie może istnieć również dlatego, że mieszkańcy nieba strasznie by cierpieli. Wiedząc, że czyjaś córka czy ojciec jest na piekło skazany.

  • Piekła nie ma, a więc “Proces i inni” postanowili stworzyli małe piekiełko tu, na WordPressie. Nawet im to wychodzi.

    @Defendo
    Nie ma również nieba.

  • dla mnie najlepszy numer był jak niedawno niemiec w białym ubranku ogłosił wszem i wobec że nieochrzchone dzieci jednak nie idą tam gdzie szły do jakiejś odchłani wczesniej tylko idą prosto do nieba. Czyli co? Te co do tej pory umierały przeszły nagle do nieba bo stary pierdoła XVI tak zdecydował? Czy może tam zostały a te nowe od teraz idą prosto do nieba? Nie kumam czaczy? Chyba jestem za głupi.

  • public_enemy

    to byłem ja, public_enemy tam wyżej a nie jakiś anonim

  • public_enemy

    defendo nie wiesz że jako katolik masz przyjmować całą doktrynę wiary a nie sobie wybierać co ci pasuje. Napisane jest w biblii że piekło jest to jest, a nie tutaj jakieś herezje siejesz.

  • Jako niekatoliczka jestem wolna. Jako niewierząca – mam prawo myśleć swobodnie. Mam też prawo Boga rozważać.
    Mogę też zaprzeczać Jego istnieniu. Mogę dopuszczać możliwość Jego istnienia.
    Może na tym polega wolność?

  • No, mój stos już urósł wielce, ciekawe, kiedy ta usłużna dłoń z zapałkami się wyciągnie? Zawsze można liczyć na bliźnich…

    Moon, a co ma do tego Proces? Bo nie zrozumiałam… Nie przeceniasz go?

  • @Defendo
    Może to Ty go nadmiernie cenisz?
    A piekiełko potrafi stworzyć. Ciągle kogoś wyśmiewa i źle komentuje.

  • public_enemy

    aaa, to zwracam honor.

  • Public – dziękuję:) honor sobie cenię, mam nadzieję, że go nie “używałeś”? ;)

    Moon – nie wiem, co to znaczy “źle komentować”. Nie przeszkadzają mi niczyje komentarze u mnie, żadnych nie uważam za złe. Moi czytelnicy mają prawo odbierać mnie po swojemu.
    Moon – jednak to chyba Ty przeceniasz – wspominasz go na każdym kroku. Autor pisał o piekle. Nie miałam takich skojarzeń jak Ty :)

  • @Defendo
    A mnie przeszkadza, gdy ktoś wpada z komentarzem na mojego bloga w sobotni wieczór, i ni stąd, ni z owąd mówi do “Ty flądro.” Osobnik Proces7, z którym bliższych kontaktów nigdy nie miałam, nawet wirtualnych.

  • Moon – naprawdę rozmawiamy o piekle, nie powinnyśmy właścicielowi blogu rozmydlać tematu.

    W necie jest jeden, doskonały sposób – malutki czerwony krzyżyk. W necie nikt nikomu piekła nie może stworzyć. Sami sobie je stwarzamy. Sartre by się zdumiał ;)

  • Sartre by się nie zdumiał. Piekło to “procesy i inni”. Kończę.

  • Czy Bog jest nihilista?

    Na pewno – NIE.
    Jest Droga,Prawda i Zyciem.
    Dobrem samym i Miloscia bez granic.
    Mozna Go oczywiscie w sobie zabic – ale po co?

  • defendo napisal/a:

    “W necie nikt nikomu piekła nie może stworzyć. Sami sobie je stwarzamy.”

    Nie tylkow necie niestety – w zyciu tez.

    Ja wiem,ze Bog piekla nie stworzyl.
    Bowiem na poczatku wszelkie stworzenie (wtedy Byty Niewidzialne)bylo doskonale.
    I takiemu jednemu,po prostu odbilo.
    Postawil siebie na miejscu Stworcy.

    Jak to mozliwe,dlaczego Bog na to zezwolil?
    - MILOSC nie zniewala,bowiem bylaby antyteza Milosci.

    Jako niewiasta,nie potrafie filozofowac.
    Wszelkie poznanie wywodze z osobistych doswiadczen.
    Najpierw zawarlam znajomosc z Lucyferem.
    Pozniej,gdy ten zrobil mnie w konia,znalazlam prawdziwego Boga.Po prostu – metoda roznorakich eksperymentow.
    Byl to proces dlugotrwaly,czesto bolesny.
    W miedzyczasie poznawalam Biblie.
    Dzis juz wiem,ze On naprawde mnie kocha,bardzo Mu na mnie
    zalezy,ale wybor zawsze jest po mojej stronie.
    Moge Go w kazdej chwili odrzucic,bo On szanuje moja wolnosc.

  • @opornik4

    Bóg istnieje dla tych, którzy w niego wierzą. Wiara stwarza Boga.
    A czy istnieje obiektywnie? Nie jest możliwe do udowodnienia ponad wszelką wątpliwość jego nie-istnienie.

  • Ja w Niego nie wierze – WIEM,ze jest.
    Jestem tego bardziej pewna – anizeli ,iz -hlb- to facet.
    Poczucie pewnosci,wyklucza wiare.

  • @Moon (wpis nr 2)
    W sensie biblijnym otchłań to miejsce unicestwienia. a nie bytowania w stanie cierpienia. Dla starożytnych Żydów błogosławieństwo (zbawienie) Jahwe miał wymiar bardzo materialny: powodzenie moje i moich potomnych, tudzież całego narodu, ale nigdy nie było to bytowanie w jakimś niebie.

  • Oporniku4, jestem najdalsza od tego, żeby w kimkolwiek osłabiać jego wewnętrzne przekonanie o istnieniu/nieistnieniu Boga.
    Żarliwa pewność wyznawców nie pozostawia zresztą miejsca na wątpliwości. Nie ma jednak argumentów na to, że Bóg jest, tak jak nie ma ich na poparcie tezy przeciwnej. Można asekurować się, zgodnie z nakazami arcydzieła propagandy religijnej, jakim jest zakład Pascala. Można też odrzucić koncepcję Absolutu. Religia jest użyteczna – więc większość ludzi wierzy.
    Czasem aż się boję oddychać, kiedy dochodzi do rozmów na ten temat, bo przekonania niekoniecznie są trwałe, a potężny gmach wiary stoi – u niektórych – a fundamencie z pajęczyny.
    Wierz, skoro chcesz! Tylko nie oceniaj innych jako gorszych czy uboższych, bo nie wierzą.
    Ale od moich argumentów na temat piekła – nie odstąpię, chyba że ktoś mi wykaże błąd w rozumowaniu.
    I nadal – biedna wyznawczyni praw logiki – mniemam, że albo nie ma Boga(jedynego) albo nie ma zła. To dla mnie n a p e w n o dysjunkcja.

  • @opornik4

    “Jako niewiasta,nie potrafie filozofowac. Wszelkie poznanie wywodze z osobistych doswiadczen.”

    Dalej wolę nie wklejać, chociaż brzmi całkiem wesoło. W Twoim ujęciu wiara prezentuje się jako ersatz wiedzy dla mało zdolnych.

    Bardzo też byłbym wdzięczny, gdybyś nie odmawiała niewiastom en masse umiejętności filozofowania. To, że mam na imię Radosław nie oznacza, iż wszyscy mają na imię Radosław, czyż nie?

  • Brunorcu, uprzedziłeś mnie. Dzięki za obronę “niewiast” ;)

    Postrzeganie kobiet jako istot nierozumnych i kierujących się głównie emocjami jest winą tych pań, które najgłośniej o swoich emocjach mówią. Głosy tych, które ośmielają się myśleć, są o wiele cichsze. Zresztą jakże często spotyka je zarzut, że są “nieprawdziwymi kobietami, bo prawdziwa kobieta…(i tu pojawia się cała lista, z wyraźnym wskazaniem celu: drei K)”.
    Prawda, że moherowi odbiorcy radia masowego rażenia to głównie kobiety. Mają swojego guru, czczą go bezkrytycznie. Niewielu jest w tym środowisku mężczyzn(strasznie przepraszam z góry za to skojarzenie, ale je napiszę: w kurniku nie może być za wiele kogutów).

    W kwestii zła – Bóg jest jedynym stworzycielem, dawcą wszystkiego(tak przedstawiają go religie monoteistyczne). Jest dobrem nieskończonym i dawcą jedynie dobra. Albo więc nie istnieje zło – bo nikt poza Bogiem nie ma mocy tworzenia – albo zło stworzył ktoś inny – ale wtedy Bóg nie jest jedynym stwórcą, oprócz niego działałaby równą mocą obdarzona Antypersona. Tej koncepcji nie dopuszcza żdna z monoteistycznych religii. Stąd moja dysjunkcja.

  • public_enemy

    to: Moon
    “Bóg istnieje dla tych, którzy w niego wierzą. Wiara stwarza Boga.” dokładnie.
    “A czy istnieje obiektywnie? Nie jest możliwe do udowodnienia ponad wszelką wątpliwość jego nie-istnienie.” tak jak nie można ponad wszelką wątpliwość udowodnić nieistnienia św. Mikołaja i co? To jakaś pokrętna logika, chyba powinno sie udowodnić że coś istnieje a nie dowodzić czyjeś nieistnienie. Z wierzeń starożytnych Greków teraz została tylko mitologia, a przecież oni w to wierzyli i składali ofiary. Czy ktoś udowodnił że ich nieistnienie? Wątpię. Mam nadzieje że za jakiś czas to samo stanie się z bogiem katolików i za tysiąc lat biblia będzie kolejną mitologią.

  • Napisałam:
    “A czy istnieje obiektywnie? Nie jest możliwe do udowodnienia ponad wszelką wątpliwość jego nie-istnienie.”

    Jak również, nie jest możliwe do udowodnienia ponad wszelką wątpliwość jego istnienie.

  • Poza tym, czy można Boga zestawiać ze świętym Mikołajem i jakimiś bożkami? Jako Istota niewidoczna wymaga innych metod dowodzenia jej istnienia czy nie-istnienia.

    Bóg katolicki już dziś jest chyba mitologią.

  • Mogę? Jeden z moich ulubionych cytatów( z dedykacją dla..):
    “Jeśli nie masz nic do powiedzenia – trzymaj pauzę” S.Maugham ;)

  • Bóg jest “istotą niewidoczną”? Moon, zlituj się, sama już nie wiem, nad kim… Niewidoczny – w Twoim pojęciu jest spin, punkt, ciemna strona Księżyca…. Dziewczyno… błagam…

  • A co Ty się tak afektowanie zachowujesz Defendo?

  • Właściciel bloga nie kazał mi się zamknąć, a Ty mi to sugerujesz…

  • public_enemy

    “Poza tym, czy można Boga zestawiać ze świętym Mikołajem i jakimiś bożkami? Jako Istota niewidoczna wymaga innych metod dowodzenia jej istnienia czy nie-istnienia.”
    Ja wymiękam przy takich argumentach, ale polemizując dla mnie bóg nie znaczy więcej niż święty Mikołaj czy Zeus. Zeus też jest “niewidoczny”. Kto ci dał prawo do oceny czy twój Bóg istnieje bardziej niż zeus, a może Allach istnieje bardziej czy też jakiś Latający Potwór Spaghetti. Niewidoczne jest też promieniowanie kosmiczne ale można udowodnić że istnieje.

  • Zeus i inni mieli swoje posągi i podobizny….
    Bóg nie ma posążku. Co najwyżej jedna z Trzech Osób Boskich w katolicyzmie, czyli Jezus Chrystus.

    Ale katolicyzm to tylko jedna z wielu monoteistycznych religii.

    A poza tym koncepcja Boga wykracza poza wszelkie religie!

  • public_enemy

    Jak to nie ma posągu, jest pełno podobizn. Przedstawiany jest jako starzec z siwą brodą, gołąb nie mówiąc już o posągach Jezusa. A tak przy okazji to jeśli to dla mnie chrześcijanizm to nie jest religia monoteistyczna. Nie dość że są te trzy osoby (co wogóle stanowi jakiś ewenement) to dodatkowo czci się jakąś setke świętych z matką boską. Czyż to nie jest normalny politeizm?
    a no i proszę mi wytłumaczyć w jaki sposób koncepcja boga wykracza poza religię bo chyba za głupi jestem na takie mądrości. Nigdzie poza religią bóg nie istnieje. Czyżby ludzie nieuznający żadnych religii wierzyli w istnienie boga?

  • Naprawdę nie spotkałeś ludzi wierzących w Boga, a nie uznających żadnej z religii? Żarty sobie robisz :|

    Ilu ludzi, tyle religii… A wiele z tych religii nie jest zinstytucjonalizowana.
    Tylko w takim ujęciu można by powiedzieć, że Bóg nie istnieje poza żadną z religii.

    Te podobizny Boga katolickiego to Tradycja, a nie oficjalna doktryna katolicka opisana w “Katechizmie Kościoła Katolickiego” . Matki Boskie ludowe też.

  • public_enemy

    “Ilu ludzi, tyle religii… A wiele z tych religii nie jest zinstytucjonalizowana” – sama sobie odpowiedziałaś.
    To wszystko opiera się na wierze. Ja nie wierzę że boga nie ma, ja to po prostu wiem i nie muszę tutaj nic udowadniać, tak samo jak nie trzeba dowodzić że św. Mikołaj nie istnieje.
    A ty wierzysz, że jest chociaż nie ma na to dowodu i dlatego się nie dogadamy. A kto stworzył boga w takim razie?
    Kończę tę bezowocną dyskusję na temat “niewidocznego” boga i wybieram “ukrzyżowanko”… albo Latającego Potwora Spaghetti.

  • Ja nie rozpoczynałam tej dyskusji z Tobą, ale możesz skończyć :) .
    Nie ma sensu prowadzić rozmowy, gdy każda ze stron inaczej rozumie pewne pojęcia.

  • Nigdzie nie napisałam, że wierzę w Boga…

  • hohoho! chwile mnie nie bylo, ale widze ze radziliscie sobie beze mnie swietnie. tyle ciekawych rzeczy napisaliscie, ze az nie wiem jak odpisac na wszystko, dlatego przygotwalem dla was nastepna zbiorcza notke.

    tutaj generalnie chcialbym tylko dorzucic ze ze wszystkimi wami sie zgadzam – oprocz tych z ktorymi oczywicie nie zgadzam sie.

    kilka slow w kwestiach formalnych jeno…

    @ Moon, defendo, public_enemy:
    bardzo podoba mi sie wasza sprzeczka w kwestii tego czyje posty pozawione sa sensu. chcialbym tylko zwrocic wasza uwage, ze moj blog ma w podtytule ‘blog o niczym’ – sens nie jest wiec wymagany do komentowania :)

    @lunetarius:
    starotestamentowa otchlan w rzeczy samej najbardziej przypomina to co mam w glowie w poniedzialkowe poranki. nie polecam.

    @brunorc:
    to ja jestem radek nie ty, ty jestes brunorc:)

    @opornik4:
    tytul niniejszej notki byl cwiczeniem z pytan retorycznych. bo jak moze byc CZYMKOLWIEK cos co nie istnieje?

    mam nadzieje ze nikogo nie pominalem, a jesli kogos urazilem to zawsze moze mi oddac (a przynajmniej probowac…)

  • @ Moon
    “Bóg katolicki już dziś jest chyba mitologią.”

    Nie ma Boga katolickiego,ale potraktowalam to (w tytule)
    jako skrot myslowy.

    Bog chrzescijan ma sie calkiem dobrze.
    - Prawie na calym swiecie.
    Kosciol katolicki,wbrew temu o czym lewica marzy
    - tez calkiem niezle wyglada.
    Bylam w Polsce niedawno.
    Widzialam w kosciolach tlumy akademiciej mlodziezy
    (fakt,w duzych miastach),spotkalam wspaniale Ruchy odnowionego Kosciola.Folklor (poboznosc ludowa) tez jest
    i to bedzie sie ewentualnie kruszyc.
    W centrali Ruchu swiatlo-Zycie,przebywalo 60 ksiezy
    (Rekolekcje),bedacych swiadkami Chrystusowej Ewangelii.

  • @opornik4 (39)
    tez bylem we “swiatlo-zycie”. wiekszego prania mozgu w zyciu nie widzialem i mam nadzieje, ze nie zobacze.
    do reszty argumentow sie nie odnosze, bo z apriorycznymi twierdzeniami trudno polemizowac.

    @anonim alias public_enemy (5)

    “dla mnie najlepszy numer był jak niedawno niemiec w białym ubranku ogłosił wszem i wobec że nieochrzchone dzieci jednak nie idą tam gdzie szły do jakiejś odchłani wczesniej tylko idą prosto do nieba. Czyli co? Te co do tej pory umierały przeszły nagle do nieba bo stary pierdoła XVI tak zdecydował? Czy może tam zostały a te nowe od teraz idą prosto do nieba? Nie kumam czaczy? Chyba jestem za głupi.”

    aaaaa! nie podoba sie, ze dzieci do nieba teraz od razu, a przedtem nie? no to polecam sensacyjna historie Swietej Trojcy. Jak to kiedys przeczytalem – spadlem z krzesla i podniesc sie nie moglem dlugo. no bo jak wiadomo na poczatku byl bog. byl to bog zydowski wiec nie nasz, ale to osobna historia. w pewnym momencie urodzilo mu sie nieslubne dziecko z Maryi, tez Zydowki. no i tu zaczynaja sie schody, bo Jezus wcale nie byl od poczatku chrzescijanstwa uwazany za boga. rozny mial status i roznie go umiejscawiano w teologicznej ukladance i dopiero w 325 r na soborze w Nicei cesarz Konstantyn I zdecydowal (!), ze Jezus od tej pory bogiem jednak bedzie. podobnie bylo z Duchem Swietym 50 lat pozniej. Biskupi przez glosowanie (sic!) przyjeli go na trzeciego do Trojcy.
    A dogmat o niepokalanym poczeciu NMP np. ogloszono w XIX w.
    No i co ty sie paru bachorow czapiasz?

    @opornik4 (17 i 19) + @public_enemy (35)

    “Ja wiem,ze Bog piekla nie stworzyl.
    Bowiem na poczatku wszelkie stworzenie (wtedy Byty Niewidzialne)bylo doskonale.”

    “Ja w Niego nie wierze – WIEM,ze jest.” (opornik4)

    “To wszystko opiera się na wierze. Ja nie wierzę że boga nie ma, ja to po prostu wiem i nie muszę tutaj nic udowadniać, tak samo jak nie trzeba dowodzić że św. Mikołaj nie istnieje.” (public_enemy)

    no to obojgu wam gratuluje “wiedzy”. no bo skad ona, skoro od tysiecy lat nikt nie udowodnil ani jednego ani drugiego (istnienia/nieistnienia boga). jezeli zas chodzi o tzw. “doswiadczenie wewnetrzne” tudziez “przekonania”, no to bez jaj, nie nazywajmy tego wiedza. zaloze sie Oporniku, ze papiez mowiac o bogu nie uzylby sformulowania, ze “WIE, ze bog jest” ani tymbardziej, ze “wie iz bog piekla nie stworzyl”. bo tego po prostu nie mozna w i e d z i e c. i zaiste nie czepiam sie tu tego durnego slowa. nawet sam kosciol katolicki w oficjalnej terminologii nie uzywa slowa “wiem”. we wszystko sie jedynie “wierzy”. slowo daje: pokazcie mi powaznego duchownego, ktory odwazy sie powiedziec, ze cos “wie” na temat boga. najwyzej powie, ze “z nim roznmawia” albo “doswiadcza jego obecnosci”. ale jest to tylko i wylacznie jego osobiste, niemierzalne, niedefinowalne i nieweryfikowalne doswiadczenie.

    a, i zeby nie bylo: szanuje osoby wierzace i sama instytucje religii. nienawidze fanatyzmu, nawracania, leku przed mysleniem i gluchoty na argumenty, tudziez ostatniej deski argumentacyjnego ratunku zaczynajacej sie od slow “bo jezus powiedzial”.
    jesli religia nie bylaby nam do czegos potrzebna, nie istnialaby praktycznie tak dlugo jak rozdaj ludzki. czyli chocby jako gatunek odnosimy z tego jakas korzysc. wiec moze nie ma o co kruszyc kopii, tylko raczej nalezaloby uznac fakt, ze jedni sobie wierza, a inni nie. na szczescie dzis juz wolno.
    poza tym za maly ze mnie kazio, zeby kogos pouczac czy cos istnieje, czy nie istnieje. prywatnie rozwiazalem kwestie w taki sposob, ze nie jestem w stanie rozstrzygnac tego dylematu, ani stwierdzic, ze wiara w chrystusa jest lepsza (bardziej prawdziwa) od wiary w Allaha, czy kogokolwiek innego, wiec dalem sobie spokoj i raczej nie ma dla mnie znaczenia, czy ktos wierzy, czy nie, dopoki mnie osobiscie nie probuje w jedna czy druga strone nawracac.

  • kriz-is napisal:

    “zaloze sie Oporniku, ze papiez mowiac o bogu nie uzylby sformulowania, ze “WIE, ze bog jest” ani tymbardziej,
    ze “wie iz bog piekla nie stworzyl”. bo tego po prostu
    nie mozna w i e d z i e c. i zaiste nie czepiam sie tu tego durnego slowa. nawet sam kosciol katolicki w oficjalnej terminologii nie uzywa slowa “wiem”. we wszystko sie jedynie “wierzy”. slowo daje: pokazcie mi powaznego duchownego, ktory odwazy sie powiedziec, ze cos “wie”
    na temat boga.”

    Nie potrzebuje sie zakladac.
    To czy papiez wierzy,czy tylko wie – dla mnie nie jest istotne.
    Kosciol w Wyznaniu Wiary istotnie mowi “wierze”.
    Ja,nie wierze – WIEM,bo poprzez wiare rozumiem,ze chce
    w cos,kogos wierzyc.Ja sie bronilam,nie po drodze
    mi z Nim bylo – lecz doswiadczywszy pewnej Rzeczywistosci,
    moglam Ja tylko przyjac lub odrzucic.

    Wiem,ze On jest,ze mnie kocha i cholernie Mu na mnie zalezy.Tak bardzo sie przeciez staral,bym Go spotkala.
    Nie wiem – dlaczego? Dlaczego ja,nie np.moj ojciec?
    To,iz jestem pewna Jego Obecnosci w swoim zyciu,
    nie znaczy wcale,ze Go poznalam,potrafie zrozumiec.
    Czesto przystaje zadziwiona,iz im bardziej probuje Go poznac,tym mniej Go znam.
    Nie dywaguje wiec,nie roztrzasam – probuje kochac
    i dochowac Mu wiernosci,choc to takie trudne.
    To On sprawil,ze narodzilo sie we mnie Czlowieczenstwo
    i Jego Milosc sprawia,iz moze we mnie Dobro wzrastac.

    Nikt mi prania mozgu nie zrobil,wrecz przeciwnie.
    Wycinalam takie numery,ze swieci by ze mna niewytrzymali,
    a co dopiero zwykli ludzie ze swoimi wrodzonymi slabosciami.
    Bylam takim ancymonkiem,ze robiono wszystko bym sobie poszla.Pomimo wielkiej zmiany jaka sie we mnie dokonala,
    do dzis stanowie niemaly problem dla Kosciola.
    Nie naleze do cichych owieczek,ktore mozna ustawic
    - jak sie wnerwie potrafie ochrzanic nawet biskupa.
    Posluszna jestem (choc nie bez wewnetrznego oporu)
    jedynie oficjalnej nauce Urzedu Kosciola.
    Tzn.akceptuje (bo musze) wszelka tresc ogloszona
    ex cathedra – w innych kwestiach preferujac wolnosc wyboru.

    Moje doswiadczenie jest weryfikowalne,dla wszystkich,
    ktorzy znali mnie dawniej i widza jaka jestem dzis.
    Zapewniam Cie – przed moim “nawroceniem”,nie chcial bys sie dostac w “moje lapki”.
    Mimo porywczego (nadal)charakteru i totalnego braku
    pokory w stosunku do koscielnej hierarchii – jestem darem
    dla ludzi i Szczesciem dla swojego meza.

    I jeszcze jedno – mnie naprawde religia nie byla i nie jest do niczego potrzebna.
    Natomiast Boza Milosc,jak najbardziej.
    Tobie tez,tyle,ze Ty o tym jeszcze nie wiesz.
    Ale,nie przejmuj sie.
    Kiedys (wczesniej lub pozniej) sie o tym przekonasz.

  • dzieki za odpowiedz. w sumie gratuluje. mam kilku przyjaciol, ktorzy swoja wiare rowniez przezywaja swiadomie w sposob mniej lub bardziej ortodoksyjny i sam tez z Nim (kimkolwiek by nie byl) czasami sobie “gadam”, wiec wiem ile to niekiedy daje.
    Pozdrawiam

  • Dobre pytanie public_enemy. kto stworzył Boga? Ludzie! Bóg jako istota ziemska nie zaistniał, ale ludzie z wyobraźnią do interesów go wymyślili i wprowadzili do ludzkiej podświadomości. Ci co bardziej kumają wypełniają podświadomość jakąś treścią, najczęściej wiedzą, ale ci bardziej odmóżdżeni nie muszą się kłopotać o wypełnianie głowy, bo religijni szefowie wypełniają go papką. I to nie tylko w naszym katolickim kraju. Wiara, w obojętnie jakiego Boga, rozpleniła się po całym świecie. Z upływem lat historie o Bogu zaczęły się rozrastać, powstawała na jego temat obszerna literatura a w naszej nowoczesności doszło kino. I to jest teraz cały biznes. Każdy widzi jaki jest koń, ma się dobrze. Wypasiony i szmalcowny i bardzo zachłanny a groźny jak terrorysta, to podstawowe cechy. W dyskusje na temat Boga nie wolna pod żadnym pozorem wdawać się z nawiedzonymi religijnie, strata czasu. Pozdrawiam wszystkich heretyków, bluźnierców, ateistów wszelkiej maści.


Napisz odpowiedź