18.04.2008...1:00

Życie wieczne to przekret

Przejdź do Komentarzy

Jadac dzisiaj rano metrem do pracy, tak gdzies na wysokosci stacji Knightsbridge, tej na ktorej wysiada sie na zakupy w Harrod’s, zadalem sobie fundamentalne pytanie: co ja bym zrobil, gdybym musial jednak wybrac jakas religie i zdecydowac sie na jakies konkretne zycie pozagrobowe? Czy moglbym powybrzydza, poczekac na wyprzedaz, a w najgorszym wypadku zwrocic towar wybrakowany.

Chrzescijanstwo, islam, czy jakiekolwiek religie monoteistyczne w innym smaku, nie za bardzo mnie pociagaja, to wiecie. Powodow jest wiele. Na przyklad wlasnie ten dziwny koncept zycia wiecznego, ktore trzeba zaakceptowac nie dostajac zadnej gwarancji, czy chocby nawet szanse poogladac towar, zanim sie czlowiek zdecyduje.

No bo zalozmy, ze zdecyduje sie na religie X lub Y, pominmy nazwy, azeby nie faworyzowac nikogo. I zalozmy ze zgodnie z konceptem tej religi, zaraz po smierci zaczne zyc zyciem wiecznym, na wieki wiekow amen. No i zyje tak rok, dwa – z tej calej wiecznosci, ktora mam do przezycia po smierci. I jest super, wzystko podoba mi sie jak nastolatkowi na randce z pierwsza dzieczyna.

Ale co bedzie jesli dajmy na to po dwudziestu latach nieustajacego zycia wiecnego dojde do wniosku, ze mi to konkretne zycie pozagrobowe, to ktore wybralem bedac z calej wiecznosci o dwadziescia lat modszym, ze ono mi juz dluzej nie lezy? Co wtedy? A przeciez moze sie to zdarzyc, prawda? Ostatecznie nikt nie wymaga, zebym przez dwadziescia lat jezdzil tym samym samochodem, czy nawet mieszkal w tym samym domu. Wiec i zycie wieczne moze mnie z czasem zmeczyc, moze mi sie sprzykrzyc, moze mnie zaczac dreczyc ciekawosc, jak by to bylo w innym zyciu wiecznym, polecanym przez jakas inna religie.

Pojdzmy dalej. Zalozmy, ze tak mnie to moje zycie wieczne – z ktorego przezylem dopiero pierwsze dwadziesica lat! – tak znudzilo, tak oslabia i zniecheca, ze dochodze do przekonania, ze wolalbym inne zycie wieczne, bo w tym ktore mam nie wytrzymam juz ani minuty dluzej.

Dajmy na to, ze juz po smierci, w czasie trwajacego zycia wiecznego, przeczytalem o jakiejs innej religii, albo uslyszalem o niej od kolegi, ktorego poznalem juz po smierci. Albo wyguglalem w googlu te religie, ostatecznie wiecznosc to mnostwo czasu, wiec jakos go trzeba spedzic, na przyklat serfujac w sieci.

No i czy to moja wina ze o nowej, jeszcze atrakcyjniejszej ofercie zycia wiecznego uslyszalem dopiero kiedy trwalo juz zycie wieczne ktore wczesniej wybralem? Ktos powie, zycie wieczne to nie jest kablowka ani komorka, nie mozna zmienic planu, bo w kosciele za rogiem byla interesujaca promocja.

No i wlasnie w tym lezy caly problem, ze nie jest ono jak plan komorkowy. Zycie wieczne jak mowi nazwa jest wieczne. Nie moge powiedziec bozi X czy Y: sorry stary, ale sie wypisuje, bo konkurencja do zycia wiecznego dorzuca jeszcze wakacje na Majorce i voucher na zakupy w Amazonie.

Dlatego w zadne zycie wieczne wole sie nie pakowac. Nie lubie kupowac kota w worku.

Komentarzy: 9

  • “Zanim dojechalem do nastepnej stacji, juz bylem pewien ze religie z ich zyciem pozagrobowym sa bardziej ryzykowne niz zakupy na eBayu.”

    Masz w pelni racje.
    Szczegolnie,jezeli Ci w tym zyciu pozagrobowym przypadnie miec Belzebuba za sasiada.
    No,ale choc w tej mierze wybor do Ciebie nalezy.

  • Ciekawe, jak wyglada pieklo dla hardcore’owych masochistow. Takich, ktorych bol kreci bardziej, niz cokolwiek innego, a wizja kotla ze wrzaca smola to dla nich niezle porno.

    Spodziewam sie, ze tacy za kare ida do nieba i musza przez cala wiecznosc siedziec na chmurce, wachac kwiatki i grac na harfie. I nawet struny im nie chca ranic palcow. :)

  • Życie wieczne jest jak wieczna ondulacja, którą nasze babki sobie robiły – ani ondulacja, ani wieczna.
    Po diabła Ci wieczne życie? Wietrzne Ci nie wystarczy?
    Każda religia przekupuje obietnicą nieśmiertelności – prawie każda. Perspektywa zaświatów jakoś mnie nie nęci. Liczą na nie ci, którzy nigdy szczęśliwi nie byli na ziemi. Że sobie odbiją, skrycie radując się z tego, że szczęśliwszy sąsiad w piekle się będzie smażyć, bo tu mu za dobrze. A ten nieszczęśliwy dostanie rekompensatę za doznane cierpienia – zwrot z nawiązką i procentem… Może nawet jakaś premia mu się trafi w postaci bardziej błyszczącej aureolki i modniejszej szatki…;)

  • Jestem osoba,ktora czuje sie szczesliwa,tu – na ziemi.
    Mam jednak,pelna swiadomosc przemijania.

    Ja nie wierze – wiem,ze czeka mnie zycie lepsze i nowe,
    w Domu Milujacego Ojca.
    Raczej nie sadze,bysmy sie tam na chmurkach bujali
    - tak jak Ci,ktorzy wybiora inaczej,nie beda sie w kotle smazyc.
    Jestem pewna,iz jedyne co wyniesiemy stad “na drugi brzeg”
    - to nasze wnetrze;zarowno dobre,jak i zle emocje.
    Nie raz spotykalam ludzi,majacych “pieklo” w sobie.
    Pelnych nienawisci do swiata i ludzi.

    Zastanawialam sie kiedys – czy Bog jest obecny w piekle?
    Wydaje mi sie,ze tak.
    Jest tam,Milosc wzgardzona,ktora wyciaga swoje rece do czlowieka,a ten odwraca sie don plecami,mowiac – “nie”.

  • Człowiek ma w sobie odwieczne pragnienie piękna i dobra. W chrześcijaństwie w niebie przebywa się twarzą w twarz z Bogiem- tylko tego do szczęścia potrzeba człowiekowi.

    “Ciekawe, jak wyglada pieklo dla hardcore’owych masochistow”
    Należy pamiętać o tym, że po śmierci człowiek ma zupełnie inne potrzeby.

    “Zastanawialam sie kiedys – czy Bog jest obecny w piekle?”
    mi się wydaje, że na pewno nie. Nie ma gorszej kary dla człowieka jak brak Boga. Nie żadne kotły ze smołą, tylko właśnie brak Boga.

    “Jestem pewna,iz jedyne co wyniesiemy stad “na drugi brzeg”
    - to nasze wnetrze;zarowno dobre,jak i zle emocje.”
    Myślisz, że mogłabyś stanąć przed Bogiem, który jest pełnią doskonałości ze swoimi złymi emocjami?

  • przepraszam za polskie znaki- dopiero teraz zauważyłem ‘zakaz’.

  • ““Ciekawe, jak wyglada pieklo dla hardcore’owych masochistow”
    Należy pamiętać o tym, że po śmierci człowiek ma zupełnie inne potrzeby.”
    O, a to dobre. Moze wymienisz i podasz zrodla swej wiedzy na ten temat? :D

    “Nie ma gorszej kary dla człowieka jak brak Boga. Nie żadne kotły ze smołą, tylko właśnie brak Boga.”
    Ja sobie jak do tej pory jakos radze, gospodarz bloga chyba tez… gospodarzu, azaliz czujecie sie okrutnie ukarani?

  • defendo, opornik4, krzysiaczek, Oliveira:

    bardzo jest ciekawe to co piszecie. dla was nastepna notka:)

  • [...] wy moi mili mieliscie ciekawa wymiane zdan pod moja ostatnia notka. [...]


Napisz odpowiedź