W kwietniu 1961 roku pewien chlopski syn, urodzony w zabitej deskami wsi, przezyl najwiekszy dzien w swoim zyciu. Dzien ktory zapamietaly tez miliony ludzi na calym swiecie. Historia tego ruskiego dziecka godna jest polecenia wszystkim tym, ktorzy zastanawiaja sie jak wysoko moze dotrzec sie czlowiek z nikad, jesli tylko ma determinacje.
Dokladnie 12 kwietnia 1961 roku Yuri Gagarin z niewielka pomoca kolegow ubral skafander. Dalej wsiadl w autobus, podjechal do rakiety, odpalil ja i skoczyl zrobic jedna mala rundke dookola globusa. Po dwoch godzinach byl z powrotem.
W rzeczywistosci Gagarin nie kierowal swoim statkiem. Nie bylo pewnosci, czy pozostanie przytomny. Lot kontrolowany byl zdalnie z Ziemi. Zatem technicznie biorac Gagarina raczej przewieziono po tym Kosmosie.
Ale i tak stal sie pierwszym czlowiekiem, ktory opuscil ziemska atmosfere. Wtedy kiedy wszystko co znajduje sie poza nia bylo tylko przedmiotem teoretycznych rozwazan. To prawie taka niemozliwa odwaga, jakby skoczyc na proste nogi do studni tylko dlatego, ze z pomiarow wynika iz jest dostatecznie gleboka.
Rocznica lotu Gagarina dzis jest troche zapomniana. Glownie dlatego, ze rosyjski pilot Gagarin zyl i fruwal w ZSRR. A poniewaz obecnie wszyscy chcemy Sowiety zapamietac tylko i wylacznie zle, wiec nie poswiecamy uwagi takim malym chlopskim wyrostkom, ktorych koleje zycia sa inspirujace bez wzgledu na ustroj w ktorym przyszlo im zyc.
A to gdzie doszedl maly Yuri z kolchozu w smolenskiej parafii to jest po prostu Kosmos!
*
A teraz kolej na sprawy porzadkowe w naszej malej parafiii, nie zainteresowani je moga pominac. Otoz to, co odbywa sie w komentarzach do niniejszego bloga, to tez wlasciwie jest Kosmos.
Orbitujac nad wami, moi mili, widze z mojego oddalenia, jak uprawiacie mobbing wzgledem pewnej blogantki. Wyjawszy lunete przygladam sie blizej i hohoho… ku mojemu rozbawieniu przewodzi wam moj ulubiony Proces Siodmy, znany blogowy kulturysta.
Ale poniewaz kazde oddalenie ma swoje prawa, wiec w obrone blogantki Moon zaangazowac sie nie moge. No coz, jak mawial pies Lajka, inny znany ruski kosmonauta: kazdy w zyciu musi sie odszczekiwac sam.
A teraz historyczna jutubka na temat dnia z zycia Gagarina…

Komentarzy: 8
15.04.2008 o 3:54
Ale Moon sama zasłuzyła sie na mobbing, dlatego dobrze nie bronisz jej
.
A Gagarin był w porządku. Tez chciałem tak jak on jak byłem małym chłopcem.
15.04.2008 o 3:59
Znalazłam sobie kolejnego “anonimowego” oskarżyciela
(Mały jest ten blogo-światek.)
Pewnie zasłużyłam… Samobiczowania niestety nie będzie.
15.04.2008 o 4:28
Pozwolisz, że niezupełnie merytorycznie?
“Blogantka” nieźle brzmi, kojarzy się z bachantką, a w bachanaliach brali udział wszyscy, niezależnie od stanu, pewnie i ci z kołchozów(ówczesnych ich odpowiedników, hmm..były? w Sparcie tak, jednak), zatem w necie tym bardziej.
Częściej używany “blogier” kojarzy mi się z “blagierem” – bliskim fonetycznie, a i semantycznie nieodległym. Tylko jakiś mało elegancki.
Net demokratyczny jest do bólu. Trzewi, głowy i co tam kto w niej ma, a mniema, że ma. Kołchoźnicy w kosmos lecąc nawet przyjacielskiej pomocy nie potrzebują przy wciskaniu się w skafandry, nagością waląc po oczach. Na odlew. Bezwstydnie.
Demokracja to nie wybory najlepszego, ale podobnego do wyborcy. Wybiera większość, więc na topie ten, kto potrafi być najdokładniej przeciętny, najmniej się wyróżnia. Posługuje się przeciętnym językiem, z przeciętną ilością wulgaryzmów, strzela przeciętną liczbę byków ortograficznych i nieprzeciętną(uwaga: wyjątek!) interpunkcyjnych. A jeszcze lepiej – buduje wyłącznie zdania pojedyncze. Kropki na ogół stawia. Czasem przypadkowe, często nad “i”, pod wykrzyknikiem, najrzadziej pod znakiem zapytania. Emocje w nim buzują przeciętne. Głównie wkurzenie. Wiedzę ma przeciętną – jak dzisiejsi uczniowie, skutecznie tresowani do rozwiązywania testów i oduczani od myślenia. Myli refleksje z refleksami światła odbitego od cudzych myśli lub gulgocze czarująco epatując(wyjaśnienie dla młodych troglodytów: wprawiając w podziw) otoczenie wyguglaną “wiedzą”. I tak SE leci w kosmiczną popularność.
Wojenki personalne obserwuję z daleka. Jak Agłaja z “Idioty”(to taka powieść, której niewielkie fragmenty będą niedługo znane jako lektura obowiązkowa niektórym studentom, w końcu fragmentaryczna wiedza buduje rozczłonkowany mózg, a ku temu zmierza nasz pęd edukacyjny; też Rusek napisał) – “w żadne targi się nie wdaję”. Ciut mi tylko smutno, kiedy widzę, że rozum zdrożał tak bardzo, iż stał się luksusem. Artykułem ostatniej potrzeby. Oby nie stał się przedmiotem ostatniej posługi…
15.04.2008 o 4:44
@Defendo
Proces jest Twoim blogowym przyjacielem i wielbicielem. Jak z tym rozumem u niego?
15.04.2008 o 5:03
defendo, komentarz o takiej dlugosci jak twoj to juz jest spam. nawet nie chcialo mi sie go czytac, apeluje o krotki komentarze i jak mawiaja anglicy “straight to the point”
15.04.2008 o 8:41
Bzz, ProcesSeven to taka postać medialna, szalenie popularna – bo i kobiecie takiej, co to się czepia, potrafi przypierdolić, a i pokaże, siadaj tu, pisz tu, spierdalaj tu, czytaj to, noś to, zadawaj się z tym. W dodatku, ProcesSeven lub wytykać; a to brak intelektu, a to nazbyt głupie komentarze, a to zbyt częste udzielanie się, a to, a pstro. ProcesSeven, choć krótki, to postać szalenie przeze mnie lubiana, bo w rilu, gdy się takie już spotka, gasi się je trzema słowami – morda w kubeł. I cisza jak makiem zasiał. No ale tak, na swoich i innych blogach – co powiemy ProcesowiSeven to on sobie wyrzuci, już ci tam ProcesSeven będzie się przejmował jakimiś blogersami, już ci on będzie się tu bał. Dopiero w rilu wychodzi ProcesSeven z worka.
Przyszli chłopcy, penis spokoju w majtkach nie daje i pastwią się nad dziewczyną, pastwią się chłopcy straszni!
16.04.2008 o 11:05
A pierwsza kobieta w kosmosie? Walentina Tierieszkowa to też dziewoja ze wsi, a jak daleko zaszła. W przeciwieństwie do Gagarina, który w sumie marnie skończył.
Ech przypomniałes mi tą notką czasy wczesnego dzieciństwa, kiedy to uczono nas takich ślicznych wierszyków, z takich ślicznych podręczników. Jeden do dziś pamiętam i nie zawaham się przytoczyć.
Piłot s kasmiczieskoj rakiety
na ziemlju gljanuł z wysoty,
jeścio nikto, nikto na swietje,
takoj nie widjeł krasaty…
Prawda, że piękne?
16.04.2008 o 1:00
@jack_da_ripper, @Moon:
grupa blogersko-mobbingowa – to nie te drzwi, to drzwi obok.
no napisalem: nie wypowiadam sie w tej sprawie:).
w kazdej innej zapraszam.
@defendo:
> Pozwolisz, że niezupełnie merytorycznie?
alez prosze. ja tez zazwyczaj pisuje nie merytorycznie.
@ c y n i k:
jesli chodzi o blogi, to kazdy upublicznia sobie takie kwiatki, wierszyki i rozowe serduszka jaki lubi. nie zajmuje mnie to.
ale kto upublicznia mysli ktore maja pretensje, ten musi brac pod uwage konsekwencje. ja biore, ja lubie, mnie nie przeszkadza. no ale ja bym wolal dostac ‘bloga roku’ za chamstwo niz za kulture
:D:D:D
@ Jędz@:
i tu jest caly szkopul: jesli jest rownouprawinienie, to kobiety maja prawo do kosmosu jak mezczyzni. i ja to popieram. tylko, ze skoro jest rownouprawnienie, to nie mozna miec osobnej kategorii dla kobiet i dla mezczyzn w temacie ‘pierwszosc’.
i dlatego zeby sprawiedliwie bylo pierwszym czlowiekiem w kosmosie byla Laika, ktora byla kobieta-psem:)