…złączym się z narodem
Jako emigrant jestem obecnie niemożliwie modny. Niczym niedawny szał rozwiązywania sudoku. Albo nieco już zapomniana zabawa w układanie zniczy w kształcie krzyża w minutę śmierci Jana Pawła II. Mnie, emigrantowi, od tej popularności aż strach jest teraz do Polski z wizytą polecieć. Bo a nuż ludzie zaczną krzyczeć na lotnisku: Santo Subito, Santo Subito. I co wtedy zrobię?
Oczywiście miło mi, że jest nam wszystkim tak miło. Ale dajmy rzeczom własciwą miarę. My emigranci postaliśmy trochę na świeżym powietrzu pod londyńskim konsulatem, popijając przy okazji kawkę z pobliskiego Starbucksa. A dziennikarze w Polsce cmokają nad nami jakbyśmy wywołali Powstanie Warszawskie i na dodatek je wygrali! Lubię czuć się bohaterem przy byle okazji, ale to jest przesada nawet jak dla mnie.
Najdalej posunęli sie w Gazeta.pl, dajac taki tytuł niusowi: Już po wyborach. No to kiedy wracacie?. Nie chcialem im wcześniej psuć radości ze zwycięstwa, albo raczej z PiSiej porażki. I dlatego na pytanie z Gazetowego niusa odpowiadam z opoźnieniem, dopiero dziś. Proszę…
Wyjalem z szuflady mój głos wyborczy, bo wiem że dla tych ludzi w Polsce, którzy chcieli się otrząsnąć z Kaczyńskiego, każdy głos się liczył. Także mój. Oczywiście w idealnym świecie, wystarczajaca liczba głosów, aby wyrzucic z gabinetow populistów czy wariatow, powinna się była uzbierać nawet i bez emigracji. Bo ostatecznie, to nie emigranci doświadczaja na codzien działaności takich indywiduów.
Poszedłem głosować, bo wiedziałem że trudno byłoby bez naszego głosu obnażyć ich kłamstwa i fobie. Ostatecznie to emigranci mieszkający w innych krajach EU widzą każdego dnia jakie głupstwa PiSmani wygłaszali przez cały czas swoich rządów. To mysly mogli zaświadczyć, jaka jest różnica międz demokratyczną, liberalną, otwartą rzeczywistością współczesnej Unii, a fobiami i prawdami z dupy, jakie narzucali wam ci ludzie.
Poza tym dobrze zycze takze Tuskowi, bo to self-made man jak ja. Uparty dzieciak z podwórka, a nie żoliborskie panisko za dwa złote jak ci którzy mu to podwórko wypominają.
Ale jak to mówili starożytni Rzymianie: święta, święta i po świętach. Macie teraz Tuska i Tusk ma was, więc jeśli idzie o budowanie drugiej Irlandii czy Wielkiej Brytanii, to raczej podziekuje. Bo ja swoją już mam. Stoi. Cała pobudowana. I nigdzie z niej nie wyjeżdżam, bo czuję się w niej dobrze.

No wiesz co…
A my tu w kraju oko w oko ze złowrogim reżimem walczyliśmy na co dzień ryzykując poranne (06:00) najazdy kominiarzy.
Każdy wpis w komentarzach na blogach mógł reżim potraktować jako działalność antypolską i publicznie zlinczować.
Nie załapałem się na obalanie poprzedniego reżimu (może z wyjątkiem gazu łzawiącego w oczach) to przynajmniej teraz mogę się uznać za kombatanta w walce o demokrację ;-)
p.s.
Obejrzałem wczoraj wykład profesora Bartoszewskiego który można potraktować jako podsumowanie i zamkniecie tematu IVRP. Może przesadził nieco z Wojtyłowaniem, ale rozumiem powody.
pozdrawiam
@ RMPL:
do obalenia tej nowej komuny to jeszcze daleko. dobrze sie pousadzali.
Pięknie Was służby dyplomatyczne IVPRL przewietrzyły, ale świexe powietrze zdrowe i w zacnej intencji.