Prezydent Kaczyński spotykał się z Panem Rysiem Krauze, ale się z nim w związku z tym wcale nie spotykał. A jeśli nawet się spotykał, wtedy kiedy się nie spotykał, to z pewnoscia nie czynił tego “regularnie”. Tak ogłosila Kancelaria.
Kancelaria zaprzecza również, ażeby Pan Krauze coś z Prezydentem załatwiał. A jeśli załatwiał to trzy lub cztery razy, a to nie jest “regularnie”. Bo “regularnie” w pałacu pewnie zaczyna się od razów siedmiu, albo i nawet dzięwieciu. Dzięki zapreczeniom i objaśnieniom Kancelarii słowo regularnie ma nową definicje, a my wszyscy pośmialiśmy się serdecznie.
Ale możliwe, że “trzy lub cztery razy” to też może być liczba zawyżona. Po co Pan Krauze, w końcu człowiek interesu, mialby biesiadować z kims, kto niewiele ma do gadania? Z kimś kto, co najwyżej moze pochrumkać przed kamerą, pociamkać do mikrofonu, a przy podejmowaniu decyzji i tak dostanie ataku dyspepsji?
W Kurniku Kaczynskim kolejność kwakania jest łatwa do zapamiętania: Papa Rydzyk, Mama Jadzia, Pan Prezes, Pani Wiedzma, Kot Prezesa. A dopiero na końcu Mały Pan Prezydent moze przyjść i po nich wylizać miseczkę. Może on sobie co najwyżej przeczytać jakies niewielkie orędzie, tak do trzech minut czasu trwania. Ale decyzje, opinie, takie tam rzeczy – to nie jego kompetencje w Kurniku Kaczyńskim.
W interesach to już szybciej Krauze miałby się po co spotkać Panem Staszkiem Dziwiszem z Rzymie. Przynajmniej tak ludzie po wsiach plotkują, kiedy mieszaja zacier w beczkach po paliwie. Bo jak mawia Prezes Kaczynski do Ciemnego Ludu: debatowac to trzeba z szefem, a nie z pomocnikami.
3 komentarzy
15.10.2007 o 9:35
Propaganda proniemiecka za zydowskie pieniądze. I tak tych wyborów nie wygracie, bo ludzie ju nie chcą bezrobocia jak za Balcerowicza
15.10.2007 o 10:29
NIc nie rozumiem!
15.10.2007 o 2:08
Tego się z zasady nie rozumie, bo to bełkot. Ale jest fajnie, bo jakiś wróg jest, a ten wróg to wszystkiemu jest winien. Dlatego “te zniknięte parówki jeszcze mocniej zewrą nasze szeregi” itd.
Komentarze zablokowane.