Uratuj swojego biskupa
Złe wiadomości dla osób i państw, z których korzyści czerpie kosciół rzymskokatolicki. Kalifornijski oddział tej szacownej firmy podpisał ugodę z 508 ofiarami księżych figli. Konkretniej oznacza to gigantyczny rachunek za obmacywanie ministrantów i tym podobne nadużywanie nieletniego ludu bożego.
Pech tych, którzy mają kościół na utrzymaniu jest następujący. Skoro żywią i ubierają kardynałów oraz biskupow, to zapewne przyjdzie im się także złożyć na wyżej wspomniany rachunek. Ale mogło być gorzej. Strach pomysleć co by się stało, gdyby doszło do procesu i wyroku. Skoro parafia wolała ugodę, to widać ugoda jest dla niej mniejszym złem. A konkretniej tańszym złem.
Proces byłby także propagandowym ciosem dla kościoła. Już okiem proroczym widzę te wielotygodniowe opisy w prasie, te relacje w telewizji, te wozy transmisyjne amerykańskich sieci telewizyjnych koczujące pod kurią. I tych redaktorów biegających z mikrofonem za każdą sutanną.
Ci co się na pieniądzach i sądach znają mówią, że po takim wyroku kościół rzymskokatolicki w Kalifornii musiałby zbankrutować. Pod młotek mógłby pójść cały ruchomy i nieruchomy majątek. Bo chociaż prezydent Bush lubi sobie porozmawiać na głos ze swoim bogiem, to mimo wszystko amerykanskie prawo nie robi wyjątków dla osób duchownych. Tak się w Ameryce niefortunnie składa, iż co sąd zasądzi, to trzeba zapłacić.
I dlatego archidiecezja w Los Angeles wolała bez targów wybulić odszkodowania wysokości 660 milionow zielonych papierów. Jeszcze sześć milionów więcej i można by pomyśleć, że całe zajście jest sprawką Szatana.
Jesli dodać do tej sumy poprzednie odszkodowania, które kościół wisi obywatelom USA, opiewające na sumę kolejnych kilkuset milionów, to do zapłacenia pozostaje grubo ponad miliard. Kto zatem czuje się częścią pokolenia JP2, ten powinien podejść do problemu z prawdziwym komsomolskim poświęceniem. Mniej szyneczki i wakacji, wiecej suchego chleba i modlitwy. Aby waszym biskupom nie obniżyl się standard.

To jest jedna strona. Nie jesteśmy jednak zobowiązani (przynajmniej w mojej parafii) do dotowania Kościoła, jesli ktoś ma ochotę, to po prostu to robi. Chodzę do szkoły katolickiej, a nikt nie rozlicza mnie z obowiązku chodzenia na msze. Ba, nawet dopiero co wróciłem z obozu, którego organizatorem był dyrektor mojej szkoły (ksiądz) a jakoś nie zostałem zmolestowany. Może żyję w dziwnym środowisku, ale dla mnie standardem jest to, co dzieje się wokół mnie, a nie księża-pedofile.
tulututt: ach, skoro u Ciebie w szkole nie ma molestowania, to masz racje – nie ma sprawy. arcybiskup z los angeles powinien byl cie na doradce najac, bo taki argument na pewno przekonalby wszystkich 508 poszkodowanych.
poza tym nie obchodzi mnie na co ludzie wydaja swoje prywatne pieniadze, ale tak sie sklada ze kosciol w polsce wyzera publiczne konfitury. a to z dotacji, a to ze szkol, a to ze szpitali, a to ze zmonolopizowanych cmentarzy. zjedzawszystko, niczym sie nie brzydza. i to mnie tak zastanawia…
Odpowiem w formie pewnie znanego Tobie dowcipu.Dwoch turystow z Izraela podziwia Watykan,zachwycaja sie pieknem i ogromem bogactw tam zgromadzonych.Po chwili jeden do drugiego:Popatrz,a zaczynali od stajenki.
Nie mowie ze wszedzie jest tak jak u mnie. Rownie dobrze określenie “wyżera publiczne konfitury”, można odnieść do wielu innych organizacji, grup społecznych and so on, tylko religie budzą większe emocje, właśnie ze względu na wiarę i niekiedy fanatyzm. Ze szpitali? Chętnie posłucham, i nie traktuj tego niepoważnie, tylko naprawdę chciałbym wiedzieć, w jaki sposób ze szpitali. Molestowanie zdarza się nie tylko w Kościele. Fakt, możesz powiedzieć, że dla księży jako osób będących wzorem dla wierzących powinno stosować się wyższe miary, ale to też ludzie, w każdej grupie społecznej może dojść do zejścia na złą drogę. Warto o tym mówić, ale jednocześnie dostrzegać drugą stronę, że są ludzie z pasją, którzy rzeczywiście działają z powołania.
Goraco dzis, pisac sie nie chce, wiec zadedykuje tylko ta piosenke wszystkim “autorytetom moralnym” w czarnych kieckach. }:)
tuluttut:
“Molestowanie zdarza się nie tylko w Kościele. Fakt, możesz powiedzieć, że dla księży jako osób będących wzorem dla wierzących powinno stosować się wyższe miary, ale to też ludzie, w każdej grupie społecznej może dojść do zejścia na złą drogę. Warto o tym mówić, ale jednocześnie dostrzegać drugą stronę, że są ludzie z pasją, którzy rzeczywiście działają z powołania.”
sek w tym ze nie uwazam, zeby nalezalo stosowac wyzsze miary wobec ksiezy. Dla mnie jest to organizacja, ktora spredaje swoj produkt jak kazda inna, wiec powinna podlegac takim samym prawom jak wszystkie korporacje.
to co kosciol sprzedaje ‘prawdy’ na ktore poki co nie ma zadnych namacalnych dowodow. na przyklad, ze istnieje jakas superistota, ktora wszystko iwe i widzi – nawet jak sie gole w mojej lazience. uwazam ze jest to przesad tak niepowazny jak to ze ziemia spoczywa na grzbiecie zolwia – poglad wyznawany przez miliony jeszcze relatywnie nie tak dawno.
dlatego uwzam ze przeciwnie niz sadzisz, nie ma o czym mowic. trzeba to miec na oku i kontrolowac, bo szerzenie falszywego obrazu swiata, czym zajmuje sie religia, to zagrozenie dla wszystkich. takze niewierzacych.
I tu wkraczamy w kwestię dyskusji o tym czym jest wiara. Dla Ciebie jest to szerzenie fałszywego obrazu świata, ale każdy ma prawo do swojego postrzegania świata, Ty możesz uznawać, że to jest bajeczka i nie ma na to namacalnych dowodów, tymczasem namacalnych dowodów nie będzie (ewentualnie świadectwa cudów i doznania poszczególnych osób, ale tego za namacalne dowody uznać nie można, szczególnie wg Twoich kryteriów ;)). To właśnie nazywa się wiarą, uwierzyć w coś nawet bez konkretnych dowodów istnienia, i czasem zazdroszczę tym którzy potrafią wierzyć bez większych zwątpień. Warto też zauważyć, że to co nazywasz Korporacją Watykan przyczyniło się do sporego rozwoju kultury :) Racja, sporo zrobili starożytni Grecy, Rzymianie, czy inne kultury, ale to co nazywamy kulturą chrześcijańską, czy też zawężając – katolicką, również wyprodukowało z siebie nieco dzieł sztuki, właśnie za pieniądze tych “zaślepionych”.
Krótko mówiąc, każdy postrzega inaczej, i każdy ma do tego prawo, dlatego daleki jestem od krytykowania Twoich poglądów, w końcu każdy, niezależnie od tego co sądzi, jest człowiekiem.
tuluttut: o ile wiem nie napisano w biblii: “kazdy postrzega swiat inaczej, moze bog jest a moze nie ma – my wierzymy ze jest ale kazdy jest czlowiekiem, robta co chceta”. o ile wiem, a czytalem biblie raz do sniadania, napisano tam, ze jest jeden bog, a kto w niego nie wierzy nie pozyje dluzej niz do smierci.
a to znaczy ze kazdy jest czlowiekiem, ale jeden lepszym drugi gorszym. wierzacy w bozie lepszym. innych nalezy ‘ulepszyc’ czyli nawrocic na te bajki.
a jesli o zazdrosci mowa, to ja czasem zazdroszcze takiemu jednemu lazikowi, ktory pojawia sie w mojej okolicy. wstaje kiedy chce, kladzie sie gdzie chce, jak nazbiera drobnych to pije piwo, a jak nie – to lezy na trawie i nic nie pije. do pracy nie musi chodzic, rachunkow nie musi placic – czasem mu zazdroszcze. ale nie ulegam tej pokusie:)
i tak samo mam z wiara w to ze jest bozia, ktora na mnie patrzy i widzi mnie nawet kiedy siedze na toalecie zamkniety na cztery spusty. moze i fajnie jest wierzyc w takie dziwy, ale bardziej prawdopodobne jest ze wyrosnie mi dodatkowa para raczek niz to ze jakis bog zrobi globalna katastrofe, po ktorej wszyscy ktorzy zasluza na to beda zyli wiecznie.
Parząc wstecz, wszystkie religie służyły czyimś interesom. I jakby na to nie spojrzeć -zazwyczaj przynosiły profity tym, którzy byli ich obrońcami i propagatorami.
Jest duże prawdopodobieństwo,że Bóg istnieje, ale skąd wiadomo jak Go nazywać,oddawać Mu cześć itd? Uważam,że jedynym sposobem na czczenie Boga jest jakość mojego życia. Każdy będzie się z tego sam rozliczał i nie pomoże zasłanianie się rozkazami i nakazami
czynników wyższych. Tak można było tłumaczyć się w Norymberdze.
Proponuję nie słuchać bezkrytycznie wszystkich poleceń od zwierzchników i ich “jedynie słusznych” TEZ. Po to nam został dany rozum, by z niego korzystać. Religia nie powinna siać nienawiści. Powinna jednoczyć i wspomagać ludzi, a jej strażnicy mają SŁUŻYĆ, a nie PANOWAĆ! Nasze nazewnictwo, jakie stosujemy w tym przedmiocie, jest sprawą drugorzędną.BÓG< ALLACH< JAHWE<ZEUS<JOWISZ…