Wyszukany smak nogi Jezusa
Krąży po internetach historia pewnego młodego nauczyciela, który się doigrał wycinankami. Wyciął on twarz umiłowanego świętego wszystkich ludzi sowieckich, Józefa Stalina, i nakleił ją na monidło jakiegoś bliżej nieokreślonego świętego katolickiego. Ponoć też Józefa.
O ile rzeczywiście sprawy stoją, tak jak wieść gminna internetowa niesie, to i tak nie podzielam oburzenia na fakt, że kolażystę dosiegła ręka i noga wymiaru sprawiedliwości. i że mu ta ręka i noga karę pół roku w zawiasach wymierzyła sążnistym kopniakiem.
Należało się nicponiowi! Więcej, nawet i pięć lat w dokach przy sortowaniu śledzia, byłoby za mało! Nawet i sto batow na ogoloną dupę, wymierzonych ręką samego przewodniczacego Leppera nicby nie znaczyło wobec rozmiaru tej zbrodni.
Bo żarty ze Stalina uważam za nieprzystojne i wręcz szkodliwe.
A jeśli mowa o religii, czy wiecie że w niektórych krajach obchodzi się dzisiaj święto o smakowitej nazwie Corpus Christi, czyli Boże Ciało? To święto wymyślono w późnym średniowieczu. Jego pochodzenie związane jest znajdziwiniejszą historią, jaką wasze dzieci mogą usłyszeć na lekcji religii właśnie.
Na poczatku XIII wieku w Kościele Katolickim nastała moda na czytanie różnych fragmentów Biblii dosadnie i bez doszukiwania się metafor. A jest w Biblii taki fragment – niektórzy z was być może czytali to osobiście – kiedy podczas ostatniej kolacji z kolegami Jezus mówi im, że to co zaraz zjedzą i wypiją, to jego ciało i krew. Dokładnie brzmiało to tak: Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje (Mt.26.26)
Generalnie ludzie są skłonni czytać ten fragment jako metaforę. Ale jak wspomniałem, w XIII wieku zaczęto Biblię czytać dosłownie, niczym Koran obecnie, przynajmniej w niektórych krajach.
Na fali wyżej opisanej mody, Czwarty Sobor Laterański uchwalił w 1215 roku, że to co zostalo skonsumowane podczas ostatniej wieczerzy to naprawdę były kawałki Jezusa. Przeczytaliście prawidłowo. Bisupi uchwalili, że wino i chleb dosłownie się przemieniły w kawałki ciała Jezusa. Bo skoro tak powiedział Jezus i tak jest napisane w Biblii, to tak było, bez metafor żadnych.
Nikt widać nie drążyl tematu zbyt dokładnie, bo przecież można było przy okazji uchwalić szczegółowe menu apostolskie. Na przyklad, komu przypadła wątróbka, a komu nóżka.
Całe to dosłownie roumiane przemienienie nazywa sie transsubstancjacją. I jeśli myślicie, że jest to przebrzmiala średniowieczna bajka, albo co gorża podejrzewaćie że sobie tutaj wymyśliłem to wszystko, to idźcie i spytajcie swojego proboszcza. Zapytajcie go, co było na kolację w dnou śmierci Jezusa, zgodnie z postanowieniem Soboru, które nigdy nie zostało zmienione.
Od siebie dodam tylko, że jak na mój wegetariański gust historia brzmi nieco kanibalistycznie. I przypomina mi opowiadanie Rolanda Topora pt. Sznycel górski. Tam też kluczową kwestią jest to, kto z bohaterów wykiwa kolegów z zagubionej w gorach wycieczki i zje odmrożoną nogę jednego z uczestników. Na wypadek gdybyście chcieli opowiadanie przeczytać, nie powiem wam kto tę nogę w końcu zeżarł.

przestałem o nich myslec, taka nature mam. Po prawdzie swoja noge zjadlem sam…
Czyzby Kazik tez to czytal?
6 miesięcy za Św. Józefa; Fotomontaż, za którego powielenie sąd Rzeczypospolitej Polskiej skazał człowieka na pół roku w zawiasach
chyba nie bedziesz mial Euromasonie problemow z trafieniem na odpowiednia fotke
zenobio, no mam. nie bardzo umiem skojarzyc, choc brzmi intrygujaco. moge poprosic ‘kolo ratunkowe’ albo ‘telefon do przyjaciela’?
obrazek: http://hardkor.files.wordpress.com/2007/06/stalin.jpg