Strona główna > Euromason II > Wyszukany smak nogi Jezusa

Wyszukany smak nogi Jezusa

07.06.2007 hlb

Krąży po internetach historia pewnego młodego nauczyciela, który się doigrał wycinankami. Wyciął on twarz umiłowanego świętego wszystkich ludzi sowieckich, Józefa Stalina, i nakleił ją na monidło jakiegoś bliżej nieokreślonego świętego katolickiego. Ponoć też Józefa.

O ile rzeczywiście sprawy stoją, tak jak wieść gminna internetowa niesie, to i tak nie podzielam oburzenia na fakt, że kolażystę dosiegła ręka i noga wymiaru sprawiedliwości. i że mu ta ręka i noga karę pół roku w zawiasach wymierzyła sążnistym kopniakiem.

Należało się nicponiowi! Więcej, nawet i pięć lat w dokach przy sortowaniu śledzia, byłoby za mało! Nawet i sto batow na ogoloną dupę, wymierzonych ręką samego przewodniczacego Leppera nicby nie znaczyło wobec rozmiaru tej zbrodni.

Bo żarty ze Stalina uważam za nieprzystojne i wręcz szkodliwe.

A jeśli mowa o religii, czy wiecie że w niektórych krajach obchodzi się dzisiaj święto o smakowitej nazwie Corpus Christi, czyli Boże Ciało? To święto wymyślono w późnym średniowieczu. Jego pochodzenie związane jest znajdziwiniejszą historią, jaką wasze dzieci mogą usłyszeć na lekcji religii właśnie.

Na poczatku XIII wieku w Kościele Katolickim nastała moda na czytanie różnych fragmentów Biblii dosadnie i bez doszukiwania się metafor. A jest w Biblii taki fragment – niektórzy z was być może czytali to osobiście – kiedy podczas ostatniej kolacji z kolegami Jezus mówi im, że to co zaraz zjedzą i wypiją, to jego ciało i krew. Dokładnie brzmiało to tak: Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje (Mt.26.26)

Generalnie ludzie są skłonni czytać ten fragment jako metaforę. Ale jak wspomniałem, w XIII wieku zaczęto Biblię czytać dosłownie, niczym Koran obecnie, przynajmniej w niektórych krajach.

Na fali wyżej opisanej mody, Czwarty Sobor Laterański uchwalił w 1215 roku, że to co zostalo skonsumowane podczas ostatniej wieczerzy to naprawdę były kawałki Jezusa.  Przeczytaliście prawidłowo. Bisupi uchwalili, że wino i chleb dosłownie się przemieniły w kawałki ciała Jezusa. Bo skoro tak powiedział Jezus i tak jest napisane w Biblii, to tak było, bez metafor żadnych.

Nikt widać nie drążyl tematu zbyt dokładnie, bo przecież można było przy okazji uchwalić szczegółowe menu apostolskie. Na przyklad, komu przypadła wątróbka, a komu nóżka.

Całe to dosłownie roumiane przemienienie nazywa sie transsubstancjacją. I jeśli myślicie, że jest to przebrzmiala średniowieczna bajka, albo co gorża podejrzewaćie że sobie tutaj wymyśliłem to wszystko, to idźcie i spytajcie swojego proboszcza. Zapytajcie go, co było na kolację w dnou śmierci Jezusa, zgodnie z postanowieniem Soboru, które nigdy nie zostało zmienione.

Od siebie dodam tylko, że jak na mój wegetariański gust historia brzmi nieco kanibalistycznie. I przypomina mi opowiadanie Rolanda Topora pt. Sznycel górski. Tam też kluczową kwestią jest to, kto z bohaterów wykiwa kolegów z zagubionej w gorach wycieczki i zje odmrożoną nogę jednego z uczestników. Na wypadek gdybyście chcieli opowiadanie przeczytać, nie powiem wam kto tę nogę w końcu zeżarł.

  1. trabandzior
    09.06.2007 o 12:50 | #1

    przestałem o nich myslec, taka nature mam. Po prawdzie swoja noge zjadlem sam…

    Czyzby Kazik tez to czytal?

  2. zenobia
    10.06.2007 o 7:18 | #2

    6 miesięcy za Św. Józefa; Fotomontaż, za którego powielenie sąd Rzeczypospolitej Polskiej skazał człowieka na pół roku w zawiasach

    chyba nie bedziesz mial Euromasonie problemow z trafieniem na odpowiednia fotke

  3. 11.06.2007 o 1:53 | #3

    zenobio, no mam. nie bardzo umiem skojarzyc, choc brzmi intrygujaco. moge poprosic ‘kolo ratunkowe’ albo ‘telefon do przyjaciela’?

  4. zenobia
Komentarze zablokowane.