Strona główna > Euromason II > O jednym nieciekawym księdzu

O jednym nieciekawym księdzu

05.05.2007 hlb

Morderstwo na tle seksualnym to temat, na który zawsze znajdzie się nabywca. A Polacy na emigracji, to krajowy przebój sezonu odtwarzany na wszystkich częstotliwościach do znudzenia. Stąd kombinacja tych dwóch frykasów oznacza gwarantowany sukces. Pewnie dlatego media poświęciły tyle czasu tragedii Angeliki, Polki zamordowanej w Edynburgu.

No i szacunek wypda oddać tym mediom, które specjalnie nie kryły chęci sprzedania sensacji. Q końcu każdy ma potomstwo, kredyt, kochanke, drogie nałogi czy inną równie dobrą wymówkę. Jak dla mnie, parcie na kasę bez skrupułów to rzecz jak najbardziej ludzka, Tak jak bekanie przy stole.

Gorsze dla mnie są świętoszki. Choćby państwo redaktorzy z redakcji Gazety Wyborczej.Z reguły czują się lepszymi i bardziej etycznymi dziennikarzami od kolegów z brukowców. Ale kiedy trafi się okazja, to może i z niejaką odrazą, ale mimo wszystko też nie stronią od handlu tanią sensacją. Sprawa Angeliki, którą Gazeta eksploatuje z wielką dozą brukowej ekscytacji, jest najnowszym przykładem.

Mnie jednak zaintrygowało coś, co jest właściwie wątkiem pobocznym tej tragicznej historii. Wątek ów spełnia wszystkie warunki, aby zasilić niski sensatyzm – a jednak opisywany jest w polskich mediach dosyć oszczędnie.

Znam sprawę z dzienników brytyjskich, które sporo pisały o tym, że morderca był notowanym pedofilem. Pomimo to znalazł zatrudnienie w katolickiej parafii. Proboszcz twierdzi, że nic o tym nie wiedzial. Ale jest on raczej mało wiarygodny, nawet można by powiedzieć że nie jest wiarygodny wcale.

Ten katolicki ksiądz miał romans z zamordowaną dziewczyną. Zresztą nie był to pierwszy raz w jego karierze. Do poprzedniego romansu przyznał sie w 1993 roku. Można powiedzieć, że ksiądz też człowiek, zakochać się może. Tyle, że i tutaj mam jeszcze pikantniejszy kawałek.

Ksiądz wiedział, że dziewczyna ma jeszcze jednego “chłopaka”, ale mu to nie przeszkadzało. Wiedział też, że ten drugi “chłopak” był żonaty, a z Angeliką spotykał się “na boku”. Taki był nowoczesny i otwarty na różne opcje!

Ksiądz ów nie tylko nie jest wiarygodny, ale być może da się go nazwać po prostu krętaczem. W sprawie zabójstwa złożył fałszywe zeznania i czeka go teraz osobny proces. Sprawa jest poważna, skoro jego przełożeni biskupi za wszystko przeproszają z góry, nie czekając jaki będzie rozwój wypadków.

Mnie tam taki ksiądz złotousty z diabłem za skórą nie przeszkadza wcale a wcale. Ani mnie on oburza, ani inspiruje. Tyle, że jego wątek byłby dla mnie pierwszorzędną historią, gdybym pisał do prasy brukowej. Bo jak wiadomo, ludzie lubią tez czytać na temat pobożnych figur, skorych do moralizowania, które jednak siebie stawiają się ponad nauki, którymi handlują.

Widać u łowców sensacji w Polsce strach przed biskuami silniejszy niż parcie na kasę. Bo ten wątek sprawy mógł zostać uznany przez łowców sensacji za niewart eksploatowani tylko w kraju, gdzie kler może więcej niż móc powinien.