Osioł przypomina żonę. W rzeczywistości, osioł jest nawet trochę lepszy niż kobieta prowadząca gospodarstwo, bo ta czasem może narzekać i wyprowadzić się do domu swoich rodziców. A osioł nigdy nie jest nielojalny wobec swojego pana.
To taka mała perełka, refleksja na temat życia zaczerpnięta z pewnego podręcznika dla 14-latków. Podrecznik wydano w Radżastanie. To dobra, pobożna książka, która na pewno wzbudziła wielki entuzjazm u lokalnych radżastańskich wielbicieli lokalnego, radżastańskiego i tradycyjnego modelu rodziny. Być może nawet pochwalił go jakiś lokalny Marek Jurek. Albo i jakaś radżastańska posłanka Sobecka. Kto, wie może była o tym audycja w radżastańskim Radiu Maryja.
Tymczasem naukowcy z Uniwerytetu w Bath – jak to naukowcy z kręgu kulturowego, gdzie do tradycji nie ma za grosz szacunku – przeprowadzili obrazoburcze badania. Z badań tych naukowców wynika, że palenie lalek Barbie, gotowanie ich w mikrofalówce i inne plastikowe bestialstwa są absolutnie normalnym zachowaniem. Oczywiście u dziewczynek w wieku 7-11 lat.
Laleczki w ogóle nie służą smarkulom do szykowania się do ról matek, jak chcieliby wierzyć obrońcy tradycyjnych wartości. Dzieci traktują Barbie użytkowo, chcą mieć ich całe pudła. A ponieważ właśnie około 10 roku życia wyrastają z zabawki, to zaczynają na niej eksperymentować. Doskonale też wiedzą w tym wieku, jaka jest różnica między zabawką i żywym stworzeniem. Zatem rozumieją, że lalka nie może cierpieć, nie może doznać obrażeń.
Ale na waszym miejscu nie powtarzałbym tej wiadomości waszej lokalnej posłance Sobeckiej. Jeszcze gotowa podnieść płacz, że zachodnia cywilizacja uczy kobiety zabijać małe bezbronne Barbie. A w świecie posłanki Sobeckiej małe laleczkii Barbie są zapewne darem bożym, które jej Ojciec Dyrektor uratował od aborcji.
