29.03.2006...12:10

Kaczki i łechtaczki, czyli trzeba się spieszyć

Nie znam żadnej książki Manueli Gretkowskiej. Przeczytałem w życiu tylko jeden jej felieton, ale to bylo dawno i nie pamiętam o czym on był. Wiem, że Gretkowska spopularyzowała słowo łechtaczka. Dla mnie to znak, dba o oryginalne słownictwo. To się chwali. Bo dziś ludzie zwykle się nie wysilają i poprzestają na pizda, albo co gorsza, na nijakim łono.

Myślałem nawet kiedyś, że to obciach nie czytać Gretkowskiej. Ale z ostatniego wydania magazynu Sukces obciachali nożem tapicerskim stronę z jej felietonem. Z całego nakładu, dziewiećdziesiąt tysięcy razy, ręcznie wycięli strone! Musieli pewnie zapieprzać jak chiński monter iPodów, żeby zdążyć na czas.

PiSmani też powinni się spieszyć jeśli naprawdę chcą sobie wybudować tę swoją Czwartą Rzeczpospolią. Taki katolicko-narodowy kibuc jest mozliwy, ale tylko jeśli szybko wytrzasną koło dwóch milionów zielonych papierów. Jakiś uprzejmy Amerykanin wystawił na aukcję na eBay’u  całą wieś. Do kupienia jest od zaraz, kompletna i gotowa do używania. Tylko trzeba działać szybko, bo ktoś może PiSmanów ubiec i kupić wieś wczesniej. Dla jakiejś innej sekty.

Dwa miliony to naprawę nie jest dużo. Za wolność od spisków i układów, od odrazającego liberalnego zepsucia i tendencyjnej prasy? Darmocha bez dwóch zdań! A wieś na dodatek leży na innej półkuli, w amerykańskiej głuszy. Nawet najbardziej zjadliwe, antypisowskie spiski tam PiSmanów już dręczyć nie bedą. Totalna izolacja od całego zła, od Unii Europejskiej, od wykształciuchów, pederastów i Michnika!

Na środku wsi będzie mógł stanąć stumetrowy pomnik Brata Jarosława odlany w czekoladzie, żeby podlizywać się było smaczniej. A w dni świąteczne będą tańce. Waląc się sandałami po głowie PiSmani będą krzyczeć radośnie: “Akbar, akbrar, Rydzyk akbar!”