Dzis urodziny Gabriela Garcii Marqueza. To świetny pisarz i myśliciel, który bardzo lubi Fidela Castro. Jeśli kogos brzydzi słowo ‘Castro’, to spieszę donieść, że pisarz Marquez rozmysla też czasem o Pinochecie. Zazwyczaj z obrzydzeniem, bo Pinocheta z kolei nie on lubi.
Jesli kogoś natomiast brzydzi obrzydzenie Marqueza dla Pinocheta, to pozostaje mu przyjaźń z Markiem Jurkiem, ktory Pinocheta nie tylko lubi, ale i kocha miłościa internacjonalistyczna, braterską oraz nie-gejowską.
Solenizantowi Marquezowi wypada życzyć zdrowia, weny i sto lat samotnosci. Panu Jurkowi Markowi nie życzę niczego, bo źle życzyć przecież nie wypada.
Tymczasem pewien kolega Marka Jurka, w tym sezonie zatrudniony na stanowisku Prezydenta RP, szpiglowal dla Der Spiegel. To taka gazeta z landów zachodnioniemieckich, zaanektowanych niedawno przez byłe NRD.
Pan Prezydent wyjasnil Niemcom powoli i po polsku, że są zagrożeniem i w ogóle nie chce ich znać. Może Pan Prezydent ewentualnie zobaczyć lotnisko we Frankfurcie, bo to mu się przypomina, kiedy myśli o Niemcach. Jedynie tyle z niemczyzny byłby wstanie znieść.
Właściwie trzy czwarte tego wywiadu było na temat tego, kogo Pan Prezydent nie lubi. Wychodzi, że w zasadzie nie lubi wszystkich – albo i nikogo, jak kto woli.
No dobrze, jestem tendencyjny wobec Pana Prezydenta. Lubi on trochę Ukraińców i Turków. I chcialby Pan Prezydent, żeby ci Ukraińcy i Turcy, których on lubi, żeby oni wstapili do Unii Europejskiej.
Ale być może myle się, kiedy mysle, że Pan Prezydent lubi Ukraińców i Turków. Bo Pan Prezydent uważa iż lubi także to, co mówi Austria. A Austria Turków w Unii nie planuje i nie lubi.
No chyba, że Prezydent co prawda Turków lubi, ale się z tą swoją sympatią do Turków nie zgadza i dla równowagi popiera Austrie. Wtedy rachunek się zgadza